Sitemap

Szybka nawigacja

Część 3 - Królewskie Obserwatorium w Greenwich

Po zwolnieniu Contessy z krzesła umyła się za parawanem, korzystając z dostarczonej przeze mnie miski z wodą i kostki mydła.Chętnie stanąłbym i jeszcze raz obejrzał pokaz cieni, ale niestety nie miałem tak korzystnego oświetlenia jak poprzednio, więc zamiast tego zająłem się czyszczeniem aparatu i krzesła.

Czułem się winny, że wykorzystałem ją dla własnych przyjemności, ale wyraz jej twarzy, gdy wyszła zza parawanu, powstrzymał mnie od rzucenia się na kolana i błagania o przebaczenie.Prawdę mówiąc, to nie był pierwszy raz, kiedy byłem kuszony w takich okolicznościach, ale pierwszy raz, kiedy uległem pokusie.

Wcześniej udawało mi się zachować profesjonalizm.

Gdy wyszła zza parawanu, szła prosto na mnie, zatrzymując się zaledwie kilka kroków ode mnie.Podniosła rękę do mojej twarzy i delikatnie pogłaskała mnie po policzku.

"Wiem, że czujesz się winny" - powiedziała bardzo łagodnie, patrząc mi w oczy. "Proszę, nie rób tego w moim imieniu - bo ja chciałam tego co najmniej tak samo, jeśli nie bardziej, niż ty sam".Uśmiechnęła się do mnie, a moje serce się rozpłynęło.

"Nie mogę się doczekać drugiego zabiegu, który odbędzie się jutro rano" - mówiła dalej.Mrugnęła do mnie.

Zarumieniłem się, gdy odwróciła się i skierowała do drzwi.Gdy jej dłoń opadła na klamkę, odwróciła się i zobaczyła, jak przesuwam palcami po włosach. "Nie wiem jak ty, ale ja chyba w jakiś sposób nabrałam apetytu. Czy mogę przynajmniej zaproponować ci podwieczorek przed naszymi wieczornymi zaręczynami?".

Jak mógłbym odmówić?

Bernhardt czekał przy drzwiach wejściowych, gdy pojawiliśmy się po sprzątaniu, a tuż obok czekała taksówka.Chyba takie było polecenie Contessy Vincente, która mu to wykrzyczała.Był bardzo opiekuńczy w stosunku do swojej podopiecznej i najwyraźniej darzył ją wielkim szacunkiem.Ucieszył się, że zgodnie z obietnicą nic jej się nie stało, i był mile zaskoczony jej pogodnym wyglądem.Kiwnął do mnie głową, potwierdzając, że jestem na dobrej drodze, aby mi zaufać.To z kolei mnie zaskoczyło - spodziewałem się czegoś zupełnie innego; może konfrontacji, może ostrzeżenia, może nawet przemocy.Musiał przecież dobrze wiedzieć, co knuliśmy.

Było to dziwne zestawienie; po niedawnej degustacji najświętszych potraw Contessy znalazłem się na późnym podwieczorku w Ritzu, który mijałem wcześniej tego dnia - zajadając się pokrojonymi w ćwiartki kanapkami bez skórki, vol au vonts i niekończącymi się ciastami ułożonymi na trzech warstwach chińskich talerzy, popijając je obfitymi ilościami czarnej herbaty.Starając się nawiązać uprzejmą rozmowę z hołotą i pochlebcami, którzy życzyli sobie tylko dwóch minut czasu Contessy na jakąś chichoczącą błahostkę, jednocześnie myśląc o moich emisjach przyklejonych do jej liści łonowych w kształcie serca i wślizgujących się między jej napompowane wargi sromowe.Zwłaszcza że na jednym z ciastek znajdował się czerwony cukierek w kształcie serca.

Contessa chłonęła uwagę, jakby się do tego urodziła, a chyba tak było.Ja natomiast uznałem cały ten pomysł za dość tandetny.Gdyby chodziło o cel inny niż tylko kult sławy, mógłbym to zrozumieć.Gdyby pytali o jej odkrycia astronomiczne, mógłbym się zgodzić z ich żądzą wiedzy.Pytałem jednak, gdzie kupiła swoje dość spektakularne buty, czy ma brata w wieku małżeńskim, albo... szczerze mówiąc, wyłączałem się z toczących się rozmów, przytakując lub uśmiechając się, gdy uznałem to za stosowne.

Urocza i bardzo figlarna Contessa oczywiście szybko to zauważyła i z błyskiem w oku i uśmiechem w kąciku ust rzucała w moją stronę pytania, kiedy tylko odpływałem.Niejasne pytania, nigdy na tyle konkretne, żebym mógł się zorientować, o czym rozmawiali.

"A jak pan myśli, doktorze Stein?".

"Czy jest to sprawiedliwa ocena, jak sądzisz?".

Bawiła się ze mną i obie o tym wiedziałyśmy.Odegrałem więc to samo.

"Wiesz, że nie mógłbym się nie zgodzić z niczym, co mówisz na ten temat, Contessa".Odpowiedziałbym z przesadną powagą.

"Dlaczego nie, dobry panie?".

"Ponieważ następnego dnia znalazłoby się to we wszystkich gazetach towarzyskich i byłoby dla mnie całkowitą zgubą".Odpowiedziałem.

Wokół rozległy się wdechy.Wtedy Contessa mrugnęła do mnie i wybuchnęła śmiechem.Wiedziałem, że tak będzie.Dzięki temu pochlebcy też mogli się śmiać, choć jestem pewien, że połowa z nich nie zrozumiała żartu.

Widziałem, że większość z nich zastanawiała się, kim jestem i co robię z Contessą, ale nic nie mówiliśmy.Zauważyłem kilka ukradkowych spojrzeń i szeptanych rozmów w moim kierunku.Wydaje mi się, że niektórzy z nich znali skądś moje nazwisko, ale nie jestem pewna, czy potrafili je skojarzyć.

Mimo wszystko wydawało się to niekończącą się zwłoką w realizacji naszych planów.Dało mi to możliwość obserwowania wdzięku, z jakim Contessa się zachowywała, jej wdzięku, dowcipu i opanowania, jej umiejętności sprawiania, by wszyscy czuli się swobodnie.Jej pogoda ducha i spokój zdawały się rozprzestrzeniać na osoby z jej otoczenia.

W końcu nadszedł czas, abyśmy odeszli, a Contessa musiała przeprosić za wyjście i obiecać, że wróci.Było już zupełnie ciemno, ale na szczęście dla nas burza już minęła i zapowiadała się wspaniała noc na obserwowanie nieba.Bernhardt po raz kolejny zamówił dla nas taksówkę.Tak jak poprzednio, jechał z przodu.

Jazda do obserwatorium dała nam czas na rozmowę.Dowiedziałam się od Contessy, że Bernhardt pochodziła z Węgier i została zatrudniona przez jej ojca, aby opiekować się nią podczas podróży - jako przyzwoitka, ochroniarz i towarzyszka.Był z nią od piętnastego roku życia, był jej zaciekłym opiekunem, ale także pomagał jej zająć czas podczas długiej podróży po Europie.Przed objęciem obecnego stanowiska służył w Gwardii Szwajcarskiej i potrafił niemal wszystko: od rozbierania Lee Enfielda w ciemności, przez prowadzenie zaprzęgu konnego z dużą prędkością, po przyszywanie wstążek do baletek małych dziewczynek.Był też podobno doskonałym kucharzem i znał biegle siedem języków.Contessa była prawdziwą mistrzynią języków, o czym w dzieciństwie opowiadały jej niektóre starsze dziewczęta z dworu.

Minęły lata, odkąd o tym mówiłem, ale opowiedziałem krótko smutną historię odejścia mojej drogiej Mary.Contessa miała bardzo łzawe oczy i pochyliła się, aby położyć mi rękę na kolanie.Czułam poruszenie, ale nie chciałam opowiadać o obscenicznej grafice tego, co musiałam oglądać.Zamiast tego czułem, że oczy zaczynają mi łzawić, a głos drżeć, gdy mój umysł odtwarzał to jeszcze raz, z niekończącymi się szczegółami.

Musiałam wyglądać dość żałośnie, bo Contessa pochyliła się bliżej mnie i położyła mi rękę na każdym kolanie.

"Naprawdę jesteś bardzo namiętnym człowiekiem, prawda?" - zapytała, patrząc mi w oczy.Nie byłem w stanie odpowiedzieć, bo byłem pewien, że mój głos mnie zdradzi.Moje postanowienie zesztywniało.Nie pozwoliłbym sobie na to, aby okazać słabość przed Contessą.

Zeszliśmy przez Tower Hill i dopiero co minęliśmy samą wieżę.Przejeżdżaliśmy z północnego brzegu na Tower Bridge, jeden z niewielu mostów odbudowanych od czasu, gdy Marsjanie zniszczyli wszystkie mosty na Tamizie, kiedy przednie koła uderzyły w dylatację.Mroźna pogoda musiała spowodować skurczenie się metalu, tak że na drodze powstała niewielka szczelina.Nie jest tak źle jak na wybojach, ale kiedy jesteś lekko wytrącony z równowagi, jak Contessa, może cię to zepsuć, dosłownie.

W tym przypadku trafiła na moje kolana.Jakby w zwolnionym tempie upadła w moją stronę, z wyrazem całkowitego zaskoczenia na twarzy, z ustami rozdziawionymi w niepokoju.Jej dłonie zsunęły się na moje uda, a moje automatycznie uniosły się w górę, by uchronić ją przed zderzeniem ze mną.

Po chwili już wiedziałem, że jesteśmy nos w nos i oko w oko, każda z moich rąk obejmuje pierś, a obie dłonie Contessy opierają się o moje genitalia.Czas stanął w miejscu.Mijały krótkie sekundy, które wydawały się minutami.


W życiu zdarzają się sytuacje, w których trzeba dokonać wyboru, bez względu na wszystko.I niech będą przeklęte konsekwencje.

Odwróciłem lekko głowę, wysunąłem się do przodu i pocałowałem ją.Nie łagodnie, nie delikatnie, nie czysto, ale namiętnie.Czułem jej miękkie usta przy moich, czułem zapach wody perfumowanej za uchem, czułem jej puls.Jej oczy znów otworzyły się szeroko ze zdziwienia, zanim podniosła obie ręce do piersi i odepchnęła się ode mnie.

Konsekwencje niech będą przeklęte.Wyobrażałem sobie, jak woła do Bernhardta, żeby zatrzymał powóz i zrzucił mnie z Tower Bridge.Byłem świadkiem bardzo publicznego skandalu i upokorzenia.Nagłówki z pierwszych stron gazet, jak żartowałem, ale tym razem naprawdę.

Usłyszałem wtedy, jak Bernhardt krzyczy z góry: "Czy coś się stało, Contessa? Co się dzieje?".Wiedziałem, że używa angielskiego dla mojej korzyści.

Contessa zatrzymała się na chwilę, widząc na mojej twarzy wyraz zadowolenia i rezygnacji.Que sera sera.Nawet jeśli wylądowałbym w Tamizie z wybitymi zębami, było to warte tego skradzionego pocałunku.To był jej czas na podjęcie decyzji.

"Contessa?"Bernhardt uderzył w ścianę powozu. "Czy wszystko w porządku?"W jego głosie słychać było lekką nutę zaniepokojenia.

Contessa spojrzała przez okno, a potem na mnie.A potem na moje ręce, które, mimo że się ode mnie odsunęła, nadal w jakiś sposób przylegały do jej piersi.Jej oczy wróciły do góry i spojrzały na moje, jakby chciały zapytać, co zamierzam zrobić z moimi wędrującymi wyrostkami.

Za grosz, za funta.Albo w tym przypadku równie dobrze można by go powiesić za owcę jak i baranka.

"Bernhardt" - powiedziała Contessa, wpatrując się we mnie, na tyle głośno, by usłyszała ją jej przyzwoitka.

Powiedziałem głosem na tyle cichym, że nie było go słychać na zewnątrz powozu: "Uwielbiam twoje cycki, signorino, i chętnie bym się nimi pobawił".Mówiąc to, ściskałem je.

"Tak, Contessa?" - zapytał jej ochroniarz tonem, który wskazywał na jego gotowość do radzenia sobie z każdym rodzajem choroby.

"Bernhardt" - znów przerwała, rzucając mi surowe spojrzenie. "Wszystko jest w porządku - straciłam równowagę, kiedy przejechaliśmy przez ten wyboj, to wszystko. Dobry lekarz podał mi rękę".

Usiadła z powrotem na swoim miejscu i spojrzała na mnie, oceniając mnie.

Po kilku sekundach powiedziała: "Chcesz się pobawić moimi 'cyckami', doktorze? Cóż, obawiam się, że to się nie stanie".Jeśli wyglądałam tak, jak się czułam, to musiałam wyglądać na cholernie załamaną.

Pochyliła się do przodu, rozłożyła rękami moje kolana i uklękła między nimi. "Przynajmniej jeszcze nie teraz" - powiedziała, po czym odwzajemniła mój uśmiech i powoli rozpięła mój rozporek.Nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście - najwspanialsza i najpiękniejsza kobieta, jaką kiedykolwiek spotkałem, była mną zainteresowana.Nie mogłem sobie przypomnieć, kiedy ostatnio ktoś sprawił mi taką przyjemność, z pewnością moja kochająca Mary była bardzo prostolinijna i wiktoriańska, jeśli chodzi o nocne zwyczaje.

Musiałem być realistą i zdawać sobie sprawę, że to może być krótkotrwały związek, ponieważ była niewiele ponad połowę młodsza ode mnie, a do tego należała do europejskiej rodziny królewskiej.Poza tym, będąc tak młodą, piękną i promienną, na pewno zostanie obiecana jakiemuś szczęśliwemu draniowi, który również urodził się w odpowiedniej rodzinie.Nie byłem tak naiwny, by sądzić, że widziała we mnie przyszłość.

Musiałem sobie powiedzieć, że to nie jest dobry moment, żeby się tym przejmować, bo ona wyciągnęła moją twardą jak skała erekcję z przodu spodni.

"Widziałeś mnie, teraz moja kolej na ... ooooohh," pisnęła rozkosznie.Muszę przyznać, że był to jeden z najbardziej afrodyzjakalnych dźwięków, jakie kiedykolwiek słyszałem.Wydaje mi się, że mogłem wydać z siebie głośny jęk.I jeśli myślałem, że moja erekcja jest twarda przed ...

Z perspektywy czasu, biorąc pod uwagę liczne próby kradzieży najsłynniejszych klejnotów brytyjskich, ironią losu było to, że mijając Tower of London, Contessa uwalniała moje własne klejnoty koronne.

Oblizała wargi, a następnie przygryzła dolną.Powoli spojrzała na mnie i równie powoli wysunął się jej język, który lizał moją koronę.To była najbardziej erotyczna rzecz, jaką kiedykolwiek widziałem; niemal stroboskopowe światło latarni, które mijaliśmy, zmieniające się i słabnące jak przypływ, cienie przesuwające się po wagonie z obu stron, ta cudowna młoda kobieta trzymająca w ręku moją męskość, zlizująca ją z radością, tak jak zlizuje się kremowy smak rożka lodów waniliowych.

Przesunąłem się lekko na siedzenie, a ona zsunęła mi spodnie i bieliznę do kolan, co zapewniło jej lepszy dostęp.Teraz jedna ręka objęła moje męskie kamienie, delikatnie je obracając, jak przy grze w kości.Jak przyjemnie!Gdyby imadło było tak wspaniałe jak to, chętnie sprzedałbym swój dom i praktykę lekarską, aby sfinansować dożywotnią grę.

Odgarnąłem jej włosy z twarzy, aby móc patrzeć na nią z miłością i podziwem.Ściągnęła mi napletek i pocałowała moją męskość na całej długości.Ocierała się o nią policzkiem, trzymając ją przy twarzy i wpatrując się we mnie z uwielbieniem.

"Mów do mnie" - powiedziała cicho. "Uwielbiam twój akcent".I może nie wzbudzi to tylu podejrzeń u Bernhardta, jeśli usłyszy, co mówi".

Nie wiem, jak spodziewała się, że będę mówił, kiedy wzięła główkę mojego penisa do swoich słodkich ust i zaczęła ssać, wirując językiem wokół mojego członka.Przez kilka sekund siedziałem zdumiony, podziwiając ten niezwykle nieoczekiwany zwrot akcji.

Potem, gdy zaczęła kiwać głową, systematycznie biorąc coraz więcej mnie do swoich gorących, miękkich ust, podczas gdy ona delikatnie żonglowała mną jedną ręką, zacząłem mówić.

Nie pamiętam dokładnie wszystkiego, co powiedziałem, ale przypominam sobie, że wspomniałem o takich mało znaczących wspomnieniach, jak wakacje z obserwacją wielorybów w Moray Firth, próba dołączenia do chóru Uniwersytetu Oksfordzkiego po pijanemu, pierwsze spotkanie z Mary na nabożeństwie wielkanocnym i radość, jaką oboje poczuliśmy, gdy po latach starań w końcu zaszła w ciążę.Czując, że na tę myśl lekko słabnę, przerwałem opowiadanie o ciekawych przypadkach, z którymi miałem do czynienia podczas mojej pracy w zawodzie lekarza - choć nie wymieniłem żadnych nazwisk; pozwoliłem, by usta pięknej Contessy ponownie mnie ożywiły.

Kiedy pokonywaliśmy drogę przez ciche, ciemne, brukowane uliczki Deptford i wjeżdżaliśmy do Greenwich, Bernhardt krzyknął, że brakuje nam dwóch minut.Contessa oderwała się od swoich obowiązków i zasugerowała, że powinniśmy się przyzwoicie przygotować na nasze przybycie.Muszę przyznać, że mój umysł nie był nastawiony na śledzenie naszego położenia i miałem zupełnie inny plan.Musiałem jednak przyznać, że jej myśl jest słuszna.Musiałbym poczekać do wieczora, aż wrócę do domu.

Gdy jechaliśmy w górę przez park, w Obserwatorium Królewskim świeciły światła i było oczywiste, że nie byliśmy tam jedynymi osobami tej nocy.Z jakiegoś powodu spodziewałem się, że będzie to tylko nasza mała grupa, ale przecież nie ma lepszego momentu na skorzystanie z tutejszych udogodnień niż pogodna noc.

W miarę jak zbliżaliśmy się do alei topoli, ostatnie krople deszczu docierały do czubków liści, a następnie, nie mogąc oprzeć się sile grawitacji, spadały, by dodać swoją niewielką ilość płynu do już i tak mokrej ziemi.Ale te małe krople zrobiły niesamowitą różnicę.Nie tylko zwiększyły objętość każdego z nich, ale także wywołały najbardziej niesamowity efekt.Światło odbite od okien obserwatorium ukazywało piękne koliste, misterne wzory interferencyjne w kałużach wzdłuż krzywizny drogi.Widząc te wzory, pomyślałem, że jest to eksperyment, który mógłbym przeprowadzić już następnego dnia.

Przed wejściem do obserwatorium stał duży, czarny, błyszczący powóz, a para szarych ludzi chichotała cicho do siebie.W kabinie nie było żadnych śladów identyfikacji, co wydawało się podejrzane.Nasz kierowca próbował nawiązać rozmowę z innym kierowcą, ale uzyskał tylko jednozdaniowe odpowiedzi.Bernhardt zeskoczył na dół i otworzył nam drzwi powozu.

Bernhardt dołączył do nas, gdy weszliśmy do foyer.Zdziwiło nas, że drogę zagradza nam kilku ochroniarzy ubranych na czarno, z poczerniałymi od sadzy pistoletami i pałkami w widocznym miejscu.Czułem, jak Bernhardt napina się obok mnie.

"Co to ma znaczyć?" - zapytała Contessa z taką gorączką w głosie, jakiej nigdy wcześniej nie słyszałem.

"Wydział Bezpieczeństwa, proszę pani" - stwierdził bez emocji nieco starszy strażnik.

"Proszę pani? Proszę pani? Czy ja ci wyglądam na panią?" - zapytała Contessa.Zbliżyła się na odległość dwóch stóp do żołnierza i spojrzała mu w oczy.Starał się nie mrugać, ale nic nie mógł zrobić, by powstrzymać rumieniec. "Jestem Contessa Vincente i mam wszelkie prawo, aby tu być, jak bez wątpienia widać w rejestrze wpisów. Jestem Członkiem ..."

Przerwał jej młodszy strażnik z uśmieszkiem na twarzy. "Przepraszam, Contessa, ale rozkazy to rozkazy, proszę pani" - powiedział tonem, który jasno wskazywał, że nie jest mu wcale przykro i szczerze mówiąc, nie obchodzi go, kim ona jest.To właśnie wtedy, gdy podniósł płaską dłoń do Contessy, przekazując jej niewidzialną barierę, której nie wolno jej przekroczyć, oburzyło mnie to i ruszyłem do przodu, aby interweniować z powodu brawury i poczucia protekcjonalności - wydaje mi się, że mój poziom testosteronu mógł być w tym momencie wysoki, z pewnością moja erekcja nie zniknęła.

"Będę miał wasze nazwisko i sekcję - jutro w porze obiadowej mam spotkanie zarówno z premierem, jak i królem tych wysp. Jeśli będziecie mieli szczęście, być może o czwartej po południu nadal będziecie mieli pracę".

Bernhardt był oczywiście przyzwyczajony do takich scenariuszy i wywodził się z niefachowego środowiska wojskowego.Zanim Contessa skończyła zdanie, a ja dotarłem do jej ramienia, obaj ochroniarze leżeli zwinięci na marmurowej posadzce.Z podziwem i lekkim strachem patrzyłem od nieprzytomnych postaci do Bernhardt.Contessa ledwie skinęła głową w podziękowaniu.

"Brawo" - zabrzmiał głos z drzwi oddalonych o dwadzieścia stóp, któremu towarzyszyło powolne klaskanie.Na zewnątrz wyszła bardzo znajoma postać. "Usłyszałem wasz powóz i pomyślałem, że to może być nasza dostawa pizzy. Muszę przeprosić Contessę za nadmierny entuzjazm moich strażników. Byłbym jednak wdzięczny, gdybyś nie demontował mojego kraju z własnej ręki" - powiedział. "Mam nadzieję, że ich nie zabiłeś - jak miałbym to wytłumaczyć podatnikom, nie rozpoczynając wojny dyplomatycznej?".

Moje wykształcenie medyczne kazało mi paść na kolana i sprawdzać puls i inne oznaki życia na długo przed tym, jak zdałem sobie sprawę, że to nasz premier przemówił.

"Nic im nie jest".Powiedziałam z pozycji leżącej. "Przez kilka dni będą trochę bolały, ale nie będzie żadnych trwałych dolegliwości. Poza uczuciem absolutnego zażenowania, że nie są w stanie wykonywać swojej pracy".Aby się upewnić, obróciłem je do pozycji wyjściowej.

"Rzeczywiście" - powiedział premier. "Miałem nadzieję, że nasze następne spotkanie nie będzie tak konfrontacyjne, Contessa" - dodał, machając ręką, aby objąć swoją ochronę.

"Przepraszam, sir Campbell-Bannerman, ale mój człowiek jest bardzo opiekuńczy wobec mnie. I jestem pewien, że dobry lekarz dopilnuje, aby nie stała im się żadna bezpośrednia krzywda".

W tym momencie w drzwiach pojawił się dorożkarz, wyraźnie gotowy do działania w razie potrzeby.Sir Henry pomachał mu, jakby to była tylko przykrość, z poleceniem patrolowania terenu.

"Po wczorajszym spotkaniu z panem w Izbie Gmin nie jestem pewien, czy potrzebuje pan ochrony" - powiedział premier z lekkim uśmiechem. "W każdym razie, co tu robisz?".

Dokonano wprowadzenia i udzielono wyjaśnień.Sir Henry Campbell-Bannerman odrabiał tam pracę domową przed spotkaniem z królem i Contessą, które miało się odbyć następnego dnia.Był to niski, białowłosy i wąsaty mężczyzna, który nie cieszył się najlepszym zdrowiem.Jego sekretarka dołączyła do nas w pokoju, chcąc sprawdzić, co się stało z pizzami.

"Mam nadzieję, że jest dużo mozzarelli - uwielbiam jej kremowy smak" - powiedziała Contessa do nikogo, oblizując wargi.

Zanim podążyliśmy za dwoma mężami stanu, nastąpiła kolejna runda przedstawień.Nasze kroki odbijały się echem w rozległych przestrzeniach, pozostawiając Bernhardta, który pilnował wejścia i czuwał nad nieprzytomnymi strażnikami.

"Czy rozmawiałeś z Anią?" - zapytała głośno kontessa.

"Absolutnie, ona i jej mąż zostali uznani za równych sobie" - powiedział premier, nie siląc się na pochlebstwa.

Wszystkie kategorie: Fantasy i Sci-Fi