Sitemap

Szybka nawigacja

Skończyłem suszyć ręce, a ona odstawiła ostatnie naczynie na stojak.Położyła mi rękę na ramieniu i powiedziała: "Napijmy się wina i porozmawiajmy".Odwzajemniłem jej uśmiech, mile zaskoczony kontaktem, którego przez ostatnie dwa tygodnie skrzętnie unikała.Kiedy przechodziliśmy obok stołu, powiedziała: "Dziękuję, że pomogłeś mi się umyć".

"Dziękuję za kolację. Była bardzo dobra".

Przytaknęła: "Oczywiście".

Otworzyłem przed nią drzwi do kuchni i patrzyłem, jak z wdziękiem przechodzi obok.Zwinna i długonoga, o długiej szyi i bystrym spojrzeniu, od razu wpadła mi w oko, gdy przybyła nieco spóźniona na nudne spotkanie wszystkich przedstawicieli absolwentów wydziału; wkrótce przyuważyła, że się jej przyglądam, a gdy odwzajemniłem spojrzenie, ona przyglądała się mnie.W ciągu następnych dwóch godzin biurokratycznego bełkotu i bzdur wielokrotnie spotykaliśmy się wzrokiem, najpierw ostrożnie, potem z lekkim uśmiechem, kręcąc głowami na ostatnie słowa mówców.Po jego zakończeniu zgrałyśmy się w czasie i wyszłyśmy jednocześnie, a kiedy znalazłyśmy się poza zasięgiem słuchu innych osób, powiedziała: "Jill powinna się wstydzić, że studentka anglistyki tak nadużywa swojego języka ojczystego".

"To byłoJęzyk angielski?Myślałem, że mówi językami".

Roześmialiśmy się, a ona wyciągnęła rękę: "Cześć".Zaraz potem był obiad, długa rozmowa przy kawie, a gdy się rozstaliśmy, zgodziła się na kolację następnego wieczoru.Po tygodniu codziennych obiadów, popołudniowych kaw i kolacji, gdy pewnego wieczoru wychodziliśmy z restauracji, aby ją objąć, trzymałem nerwy na wodzy; ona położyła mi dłoń na piersi i potrząsnęła głową. "Nie teraz."Zastanowiła się przez chwilę. "Daj mi dwa tygodnie. Przynajmniej."Przytaknąłem, a ona uśmiechnęła się z ulgą i uścisnęliśmy sobie dłonie na dobranoc.Potem nastąpił kolejny tydzień długich rozmów przy wspólnych posiłkach, a dziś wieczorem zaprosiła mnie do swojego mieszkania na kolację.

Poszedłem za nią do jej głównego pokoju i usiadłem na kanapie.W rogu paliła się mała lampka, która wypełniała ciemne miejsca, nieoświetlone przez światło księżyca wpadające przez okno.Usiadłem naprzeciwko niej, a ona podeszła z dwoma kieliszkami czerwonego wina.Wręczając mi jedną, usiadła naprzeciwko mnie. "Ostatnie dwa tygodnie były... fascynujące. Lubię mężczyzn, którzy przez dwa tygodnie potrafią ciekawie opowiadać o wszystkim, z wyjątkiem swojej marnej wymówki na życie miłosne" - powiedziała. "A teraz opowiedz mi o swojej marnej wymówce na życie miłosne".

Śmialiśmy się, a ja powiedziałem: "Nie prowadzę zebrania. Nie mogę mówić przez dwie godziny, nie mówiąc nic o niczym".

Gdy skończyła chichotać, powiedziała: "Miałam cię za awanturnika, który przeżywa przygody i ma na koncie wiele złamanych serc".

"Czy spotkalibyśmy się kiedykolwiek, gdybym był taki?".

Roześmiała się głośno i powiedziała: "Nawet poszukiwacze przygód muszą chodzić na spotkania. To podstawowy wymóg naszego nowoczesnego świata".

Jakiś awanturnik po pół godzinie wstałby, podszedł do okna i powiedział: "Niech wasze wymagania dotyczące obecności będą przeklęte, muszę iść poszukać kopalni złota! A gdyby to zrobił, być może skorzystałbym z okazji, gdy wszyscy patrzyli, jak wyskakuje przez okno, by wymknąć się drzwiami".

Roześmiała się: "Otworzyłabym je dla ciebie".Spojrzeliśmy na siebie, biorąc po łyku wina.Jej włosy, nieco dłuższe niż ścięte na pixie, poprowadziły mój wzrok do uszu, a potem spojrzałem wzdłuż szczęki i ścięgien szyi, aż do ciemnoniebieskiej bluzki zapiętej tuż pod gardłem.Jej małe, jędrne piersi po raz pierwszy zdawały się być wolne od stanika, a ja, żeby nie gapić się bezmyślnie, pozwoliłem oczom podążać za powabnymi krągłościami jej boku aż do linii bioder pod czarną spódnicą do kolan.Tylko jej bose stopy ukazywały więcej skóry niż w najbardziej konserwatywnym miejscu pracy, a moje dłonie bolały, by poczuć, jak skóra przesuwa się pod palcami pod materiałem, gdy ją pieściłem, aż straciła całą elegancję i rezerwę.

Spojrzałem w górę i zobaczyłem, że przygląda mi się w ten sam sposób, z wyraźnym zainteresowaniem na twarzy.Po chwili podniosła wzrok i uśmiechnęła się bez skrępowania, patrząc mi w oczy i przechylając głowę tak, że prawie oparła ją na prawym ramieniu leżącym wzdłuż oparcia kanapy.Bałam się powiedzieć cokolwiek, co mogłoby zepsuć tę chwilę, i siedziałyśmy cicho, patrząc na siebie.Po chwili podniosła głowę i powiedziała: "Nawet jeśli nie jesteś człowiekiem, który się porusza, to i tak musisz mieć fascynującą romantyczną historię do opowiedzenia".

"Fascynujące w taki sam sposób, jak wypadek samochodowy, być może. Nie wyglądasz jednak na osobę, która lubi gumę".

Zaśmiała się cicho. "Wątpię, żeby twoja nieszczęsna historia romantycznych niepowodzeń była aż tak dramatyczna. Wiem, że moja nie jest".

Siedzieliśmy przez kilka sekund, po czym ona zapytała: "Wiele razy źle zerwałeś?".

"Jeden".

"A więc cywilizowane pocałunki i kilka opowieści o duchach".

Uśmiechnąłem się: "Całkiem sporo".

Przytaknęła. "Przyjaźnisz się ze swoimi byłymi?".

"Mniej więcej".

Zastanowiła się przez kilka sekund i zapytała: "Twoja ostatnia dziewczyna, jak dawno temu?".

Pomyślałem przez chwilę: "Około czterech miesięcy".

"Zakładam, że zdała sobie sprawę, że nigdy nie będzie w stanie dorównać twojej męskości i umiejętnościom seksualnym, czuła się uciskana przez twoje wdzięki i charyzmę, i ze łzami w oczach pozwoliła ci odejść, aby mogła dojść do siebie, kierując się radą lekarza, do którego chodziła z powodu poważnego wyczerpania".

Roześmiałam się: "Właściwie to znalazła sobie kogoś, kto bardziej jej się spodobał".

"Więc tynieto ją w łóżku".

"Ja nie powiedziałemże."

Śmialiśmy się, a ona zapytała: "Więc to była twoja pierwsza czy dwudziesta? Była" - i tu się uśmiechnęła - "twoja jak-many-et?".

Zastanowiłem się przez chwilę: "Co chcesz przez to powiedzieć? Była chyba moją... dwunastą dziewczyną, ale ósmą kochanką. Zależy, co to znaczy".

Zastanowiła się przez chwilę. "Orgazmy. To się liczy."Po chwili obie się roześmiałyśmy, a ona powiedziała: "Być może na więcej niż jeden sposób".

"Wtedy była moją dwunastką".

Spojrzałam na nią nieruchomo, a ona odwzajemniła moje spojrzenie i szybko powiedziała: "Mój ostatni był może trzy miesiące temu. Był moim dziesiątym kochankiem, trzynastym chłopakiem".Przyglądała mi się uważnie i wydawała się odczuwać ulgę, że nie mam problemu z liczbami. "Zerwałam z nim z powodu... po prostu ogólnej niezgodności. Był trochę bezmyślny, kilka razy za często był niegrzeczny, miał cienką skórę, ale uwielbiał krytykować. I... nie pasowaliśmy do siebie w łóżku. Nie potrzebuję dużo czasu, ale potrzebuję mężczyzny, który wytrzyma dłużej niż minutę. On rzadko to robił".

Znów bacznie mi się przyglądała, a kiedy nie zareagowałem negatywnie, uśmiechnęła się lekko i kontynuowała: "Nigdy nie pozwalał mi być na górze, zawsze mnie ostro pocierał i całował jak rybę. Przez te dwa miesiące, kiedy byliśmy razem, miałam chyba z pięć orgazmów. To znaczy z jego ręki".

Kiedy to wszystko mówiła, wpatrywała mi się w oczy, a ja skinąłem głową i powiedziałem: "Wygląda na to, że potrzebuje trochę nauki".

"OhTak, i nie miał zamiaru otrzymać tego ode mnie.Nie jestem programem naprawczym".

"Żadnych niewykorzystanych umiejętności z liceum, które można by przekwalifikować na studiach. Naturalnie."

"Jasna cholera. Jeśli nie nauczyłeś się tego wtedy, nie przychodź teraz z błaganiem, żebym nauczył cię podstawowych umiejętności życiowych. Znajdź sobie jakiegoś chętnego studenta lub zatrudnij profesjonalistę, dopóki tego nie opanujesz. Nie żeby myślał, że jest coś do naprawienia".

Wstała, sięgnęła po moją szklankę i powiedziała: "Obie jesteśmy puste. Proszę."Kiedy wróciła, podała mi szklankę i usiadła nieco bliżej mnie.Stuknęliśmy się kieliszkami i popatrzyliśmy na siebie, biorąc po łyku.W końcu powiedziała: "A twój ostatni, jak często ją gwałciłeś?".

"Naprawdę, dzięki swojemu wyglądowi to ona była najbardziej pociągająca. I w sypialni też".

Uśmiechnęła się i zacisnęła usta. "Ooh, opowiedz mi więcej. Zacznij od jej wyglądu".

"Rude włosy. To była pierwsza rzecz, którą w niej zauważyłem. Piegowata, kremowa skóra, niebieskie oczy. Potem zauważyłem jej uśmiech, a następnie figurę".

"Biust?"

"Więcej niż potrzeba dla najbardziej wybrednego mężczyzny".

"I to cię przyciągnęło?".

Uśmiechnąłem się: "Jestem ssakiem, wiesz".

Roześmiała się, a potem uśmiechnęła, gdy spojrzałem w dół na jej piersi, które na chwilę wypięła, a potem znów spojrzałem na jej twarz.

Wzięła kolejny łyk wina i zapytała: "Jak się poznaliście?".

"Byliśmy na wycieczce, którą zorganizowali studenci z innego wydziału. Koleżanka zaprosiła mnie do siebie. Od razu przypadliśmy sobie do gustu".

"A ile czasu minęło, zanim przekroczyliście bramy raju?".

"Około dwóch i pół godziny".

Jej oczy otworzyły się szeroko, a ona roześmiała się serdecznie. "Szybka robota, ta dziewczyna! Mam nadzieję, że dobrze ją wynagrodziłeś za taki boski akt łaski".

"Wielokrotnie doprowadzałem ją do orgazmu, zanim wszedłem w nią po same jaja, jeśli o to ci chodzi".

"Dobrze wiesz, że dokładnie to mam na myśli. A jak udało ci się to zrobić podczas grupowej wędrówki?".

"Po godzinie dotarliśmy nad jezioro, nad które mieliśmy się udać. Ona i ja rozmawialiśmy przez cały czas, a pozostała czwórka była już sparowana i ignorowała nas, więc po pół godzinie mrugnęła do mnie i wymknęła się, a ja znalazłem ją za jakimiś skałami i szybko znalazłem jej entuzjastyczną chęć."

"A dlaczego zerwała z tobą? To znaczy, dlaczego twoje wdzięki nie wystarczyły, by powstrzymać jej wzrok od wędrówki?".

"Przez większość czasu nie byliśmy ze sobą zsynchronizowani, a nasze osobowości były zbyt różne, żeby to nadrobić. Nie byłem aż tak załamany, kiedy zerwała; najwyraźniej on sprawiał, że była szczęśliwsza ode mnie, a ona nie była... w zasadzie nie byłem w niej zakochany".

Przytaknęła.Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy z naszymi myślami i winem, a potem ona zapytała z ciekawskim spojrzeniem w oczach: "A czy wszyscy twoi kochankowie byli biali?".

"Wszyscy moi kochankowie, tak".

"I nie interesują cię tylko zakazane owoce?".

"Nie."

"Czy też próbujesz spełnić jakiś wymóg równych szans, który uważasz za politycznie niezbędny, by być oświeconym współczesnym mężczyzną?".

"Nie, oczywiście, że nie".

Obserwowała mnie uważnie przez cały czas, a po dłuższym milczeniu powiedziała: "Dziewczyna musi być pewna tych rzeczy, wiesz".

"I wszyscy twoi kochankowie byli czarni?".

"Wszyscy moi kochankowie, tak" - powiedziała z uśmiechem, ciesząc się, że mnie odzwierciedla.

"A twoi inni chłopcy?".

"Wszystkie mojechłopakitak."

"Brzmi to tak, jakby była w tym jakaś historia".

Uśmiechnęła się: "I podejrzewam, że ty też masz jakąś opowieść. Ale ja pójdę pierwsza".Spojrzała w dół na swoje wino i zastanowiła się przez kilka sekund.Potem spojrzała w górę. "W liceum. Ostatni rok. Przystojny diabeł, blondyn i brązowooki, biegacz. Pewnego dnia nagle mnie zauważył, a ja od razu zauważyłam jego. Po kilku dniach zaczęliśmy się całować za salą gimnastyczną. Bardzo go polubiłam. Okazało się, że on nie lubił mnie aż tak bardzo. A może lubił, ale nie we właściwy sposób. Za każdym razem, gdy się spotykaliśmy, był coraz bardziej spięty, aż w końcu zerwał ze mną, bo nie nadawałam się do publicznego prezentowania. Jego przyjaciele nie mieliby z nim nic wspólnego, gdyby umawiał się z czarną dziewczyną, widzisz".

Po łyku wina dodała: "Więc nie był chłopakiem, używając definicji, którą przyjęliśmy dla celów badawczych, choć gdyby wytrzymał jeszcze tydzień, bez wątpienia robiłabym z niego jednego z najszczęśliwszych chłopaków, jakich kiedykolwiek miałam, kilka razy dziennie. A wkrótce potem kochanka. Ale tak się stało, że nigdy nie zszedł poniżej pasa. Niestety, ja też nie. Może gdybyśmy sprawiali sobie nawzajem przyjemność, przekonałabym go, że warto ze mną być i do diabła z jego przyjaciółmi. Moje piękne piersi chyba nie wystarczyły".

"Czy on byłby twoim pierwszym?".

"Nawet nie mój pierwszy kochanek. Trzeci, myślę, że... tak, trzeci. Czwarty chłopak."

Przytaknąłem, a ona zapytała, uśmiechając się: "I nigdy nie odpowiedziałeś w pełni na moje pytanie".

Uśmiechnąłem się i powiedziałem: "Wtedy wydawało mi się to bardziej polityczne. Lepiej pasowało do kontekstu".

"Idziesz, żeby się dogadać, to znaczy, czy może 'wewnątrz' jest lepszym słowem, ty niegrzeczny tchórzliwy chłopcze".

Roześmiałyśmy się, a ona spojrzała na mnie zapraszająco spod brwi, a kiedy nie odpowiedziałam nic, uśmiechnęła się i westchnęła: "Och, bardzo dobrze. Czy wszystkie twoje koleżanki były białe?".

"Nie."

"Azjata?"

"Nie."

"Rozumiem... co z tego może wyniknąć?".

Uśmiechnęłam się: "Jest wiele możliwości, ale żeby powiedzieć ci to, co naprawdę chcesz wiedzieć, moje pierwsze były czarne".

"'Byli'? To jamusiszusłyszeć".

"Tojestopowieść o cierpieniu, rozpaczy i złamanych sercach".

Uśmiechnęła się. "Tym lepiej! Opowiedz mi o nich".

"Było ich dwóch".

"A ty byłeś...?".

"Siedemnaście, potem osiemnaście. Oni też".

"Ładna?"

"Pięknie".

"Pierwszy?"

"Pracowała w bibliotece miejskiej. Wypożyczyłem kilka książek z pin-upami, wiesz, o jakich mowa. Zdziwiłem się, że je mają. I tak się szczęśliwie złożyło, że to właśnie ona, jedna z moich koleżanek z klasy, w której podkochiwałam się przez rok, sprawdzała mnie. No, moje książki. Asystentka biblioteczna, wiesz. Obsadzenie stanowiska kasowego, sama i znudzona. Roześmiała się, kiedy je zobaczyła, i uśmiechnęła się, jakbym była idiotką, kiedy powiedziałam: "Mój nauczyciel sztuki kazał mi je przestudiować". Wypisała je, a potem sprawdziłajai kiedy wychodziłem, powiedziała: "Wiesz, powinieneś czerpać z życia".Jeśli jesteś taki dobry".

"Stałam tam zarumieniona i w końcu powiedziałam: 'Ale kto by mi pozował. W ten sposób?". Uśmiechnęła się do mnie z półprzymkniętymi oczami i w końcu powiedziała: 'Oczywiście musiałbyś ją poznać, ale mógłbyś popytać w okolicy. Wiesz, dziewczyny, które znasz. Jeśli to dla sztuki, to nie wiadomo.codziewczyna może to zrobić".

"Stałem tam, a ona wpatrywała się we mnie i wydawało mi się, że muszę coś powiedzieć, bo inaczej do końca życia będę tchórzem, więc powiedziałem: 'Dobrze, zapytam Belindę'. Belinda była jej starszą siostrą. Roześmiała się i powiedziała: "Och, Belinda może się zgodzi, ale wiesz, jest zbyt chuda. Potrzebujesz kogoś bardziej miękkiego, jak te dziewczyny" - wskazała na książki. Belinda, równie dobrze mogłabyś po prostu narysować chłopca. Wszędzie mięśnie. Z wyjątkiem tego naprawdę dobrego". Nie zarumieniłam się, uśmiechnęła się, a ja powiedziałam: "To może spotkamy się po radę?".

"Nawet się nie zatrzymała, tylko powiedziała: 'Za godzinę kończę pracę. Kup mi kawę."

Wpatrywała się z zachwytem, gdy sączyłem wino, ciągnąc je, aż w końcu kontynuowałem. "Spotkaliśmy się na kawie, usiedliśmy na zapleczu kawiarni, gdzie nikt nas nie widział, i rozmawialiśmy trochę, przeglądając książki. Przyglądała się szczegółowo wszystkim czarnym pin-up girls, robiła takie rzeczy, jak wypychanie piersi i krzyżowanie nóg, a ja się zakochiwałem, a przynajmniej pożądałem, aż w końcu powiedziała: "Podobasz mi się. Może gdzieś pójdziemy, żebyś mógł robić to, po co masz te książki?".

"Powiedziałam: 'Ale ja nie mam ze sobą przyborów plastycznych' i byłam pewna, że jestem trupem, bo cholera, nie potrafię narysować żadnej figurki. Wpatrywała się we mnie i w końcu powiedziała: 'Daj spokój, wiem, po co ci one. Nie jestem głupia". Byliśmy zbyt zawstydzeni, żeby się odezwać, oboje byliśmy zbyt zdenerwowani, więc wyszliśmy i poszliśmy do jej domu. Siedzieliśmy na podłodze, opierając się plecami o jej łóżko. Rozmawialiśmy trochę, zbliżając się do siebie coraz bardziej, aż w końcu pochyliłem się i pocałowałem ją, a ona wyszeptała tylko: "Tak, nareszcie".

"Całowaliśmy się długo, a ona położyła moje ręce na swoich piersiach. Zdjęła wtedy bluzkę i pozwoliła mi bawić się nimi do woli, całując je i ściskając. Były małe i bardzo ładne. Po około piętnastu minutach poczułem, że porusza biodrami, a ona sięgnęła w dół i ścisnęła moje krocze. Potem usiadła tyłem do mnie i powiedziała: "A teraz pokaż mi, co zrobisz z tymi dziewczynami" i wpatrywała się we mnie tak długo, aż zapytałem: "Co masz na myśli?". Ona odpowiedziała: "Tywiedziećco mam na myśli". Pomogła mi ściągnąć spodnie do kolan i z zafascynowaniem patrzyła, jak się ze sobą bawię.Kiedy się zbliżyłem, powiedziała: "Na moich cyckach".Tak też zrobiłem i doszedłem, jakbym miał galon, na całą jej klatkę piersiową.Potem włożyła mi rękę między swoje uda, przez majtki, kiedy mnie całowała, i powiedziała: "Pocieraj mnie tam i z powrotem, szybko i mocno".Wpatrywałem się w nią, gdy mocno doszła na mojej ręce, jej twarz była cała spocona, jej piersi pokryte moją spermą, a ona trzymała mnie za rękę i kazała mi sprawić, żeby doszła jeszcze raz, a potem sprawiła, że doszedłem jeszcze raz jej ręką."

Wpatrywała się we mnie i zapytała: "Więc ona się tym bawiła".

"Tak."

"Dokąd cię zabrała?".

"Na piersiach i brzuchu. Na początku trochę się bała i używała tylko opuszków palców, a potem przyzwyczaiła się i trzymała go mocno w dłoni i pytała, czy dobrze mnie głaszcze, no, nie do końca tymi słowami, a potem cały czas wpatrywała się we mnie, gdy się zbliżałem, jak w film, bawiąc się mną i pieszcząc moje ciało, a gdy doszedłem, usłyszałem, jak mówi: 'Cały mój'".

Zachichotałyśmy, a ona zażądała: "I?".

"I spryskałem ją całą, a ona bawiła się moim spermą na swoim brzuchu, kiedy się na nią gapiliśmy, pocałowała mnie na pożegnanie, a ja wyszedłem. I zrobiliśmy to jeszcze trzy razy, aż tydzień później przyłapała nas jej matka, nakrzyczała na mnie i zabroniła jej się ze mną spotykać, bo...".

Wzięła oddech, skinęła głową i powiedziała cicho: "Wiedziała, że jesteś niebezpiecznym człowiekiem".

Wypiliśmy ostatnie łyki wina, a ona nalała nam jeszcze trochę i stuknęliśmy się kieliszkami.Po łyku zapytała: "A drugi?".

"Ona była przyjaciółką Jane. Jej, tej pierwszej, Jane. Wiedziała wszystko o mnie i o Jane, więc w końcu dała mi do zrozumienia, że jest mną zainteresowana".

Wszystkie kategorie: Międzyrasowe