Sitemap

Szybka nawigacja

Niewiele już wiem... Pamiętam tylko, że porwano mnie w środku dnia i zawleczono do tej przypominającej loch komnaty, ukrytej gdzieś głęboko pod ziemią.Mogłem się tylko zastanawiać, jak udało mi się zachować zdrowy rozsądek, ale mimo to byłem trzeźwy i mogłem normalnie myśleć.

Naprawdę nie miałam pojęcia, dlaczego tu trafiłam.Kto chciałby mnie porwać i najważniejsze pytanie - dlaczego?W mojej głowie krążyło zbyt wiele pytań, ale żadne z nich nie doczekało się odpowiedzi.Miejsce to, jak przypuszczałem, było od lat opuszczone, a wokół panowała ciemność, przez którą nie dało się nic zobaczyć.

Kiedy próbowałem zebrać myśli i wymyślić jakiś plan, jak się stąd wydostać, nagle usłyszałem, że nie jestem sam w tym ciemnym pokoju.Usłyszałem słaby, bolesny jęk człowieka.Sądząc po jego głosie, cierpiał o wiele bardziej niż ja.Nie mogłam rozpoznać ani jego rysów, ani wieku, bo w tej ciemności ledwo można było cokolwiek dostrzec.

"Hej, wszystko w porządku?".Zapytałem go cicho.

"Huh? Co? Gdzie ja jestem? Kim jesteś?"Było oczywiste, że ta biedna dusza jest bardziej niż zdezorientowana.

"Cóż, jesteś w jakiejś piwnicy, tak jak ja".Odpowiedziałam. "Czy coś pamiętasz? Jak się tu dostałeś?".

Chłopak milczał przez kilka minut, a potem szepnął:

"Nie, prawie nic nie pamiętam. Wiem tylko, że rano, gdy szłam do pracy, ktoś nagle chwycił mnie od tyłu. Nie widziałam, kto to był, ale ten ktoś był naprawdę silny. To ostatnia rzecz, jaką pamiętam, bo od razu straciłem przytomność. A teraz jestem tutaj... Bóg wie gdzie... Pewnie spotkał cię ten sam los, prawda?".

"Oczywiście, że tak".Powiedziałem: "Dotarłem tu tą samą drogą, co ty. Zastanawiam się tylko, kto chciałby nas porwać i najważniejsze pytanie - dlaczego?".

"Obawiam się, że nie znajdziemy na nie odpowiedzi" - odpowiedział cicho chłopak - "musimy wymyślić sposób, jak się stąd wydostać. Myślę, że..."

Nie zdążył dokończyć zdania, gdy usłyszeliśmy kroki zbliżające się do komnaty.O ile mogłem stwierdzić, brzmiały raczej miękko, jakby ktoś chodził boso.Po kilku sekundach ciężkie drzwi odblokowały się i otworzyły z głośnym łoskotem.Zazwyczaj porywacz sprawdza, czy jego ofiary jeszcze żyją, więc uznałem, że tak właśnie jest.Za jego plecami widać było jeszcze mały promień światła, który wyglądał jak słońce, więc zdałem sobie sprawę, że jest jeszcze dzień, bo pamiętam, że wtedy mnie porwano.Od tego czasu nie upłynęło wiele czasu.Choć światła było niewiele, wystarczyło, by dostrzec sylwetkę porywacza.To, co zobaczyłem, zmroziło mi krew w żyłach.Facet był wysoki, miał nieco mniej niż dwa metry, ale najwyraźniej był nieludzki.Po pierwsze, kształt jego głowy - z jego ogólnie ludzkiej głowy wystawały kolce, połączone ze skórą.W sumie jego głowa przypominała mi głowę jaszczurki z szyją falistą.Miał też skrzydła za plecami.Bez wątpienia był to potwór przypominający gargulca, z tego, co udało mi się dostrzec, ponieważ nie było widać nic więcej poza sylwetką.Ale to była dopiero połowa niespodzianki.

"Dobrze, że się obudziliście" - odezwał się niski, demoniczny głos - "Zakładam, że oboje jesteście teraz trochę zdezorientowani, prawda? Cóż, to nie ma znaczenia. Jestem tu tylko po to, żeby sprawdzić, czy oboje żyjecie".

Co?!Czy po prostu mówił jak każdy zwykły człowiek?Jego język był doskonały.Mogło to tylko oznaczać, że wydawał się znacznie bardziej inteligentny, niż mogłoby się wydawać.

"Mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia" - kontynuował - "Niedługo wrócę, a potem wreszcie będę mógł cieszyć się moim posiłkiem!".

Mówiąc to, potwór z demonicznym śmiechem zatrzasnął drzwi, zamknął je na klucz i wyszedł.Ja i mój przypadkowy znajomy siedzieliśmy tam przez kilka minut w szoku, myśląc o wszystkim, i na chwilę straciliśmy zdolność do rozmowy.Wierzyłem własnym uszom.Więc trzymał nas tutaj, aż się obudzimy, a potem pożarł nas żywcem... To jest coś, czego nikt nie chciałby nigdy doświadczyć.

"Co teraz zrobimy?!" - zapytał w panice chłopak. "On nas zje! Musimy znaleźć sposób, żeby się wydostać!".

Zaczął gorączkowo rozglądać się po komnacie, próbując znaleźć coś w ciemności, co, jak sądzę, było daremne.Wiem, że powinnam była mu pomóc, ale tego nie zrobiłam.O dziwo, nie przestraszyłem się, a może tylko trochę.Czułem się zaciekawiony i zauroczony tym stworzeniem, które nas tu trzyma, a kiedy usłyszałem jego głos i sposób mówienia, wzmogło to moje zainteresowanie i chęć poznania go bliżej.Nawet wiedząc, że jest to najprawdopodobniej niemożliwe, byłem zdeterminowany.

Nie mam pojęcia, ile czasu minęło od odejścia stwora - dziesięć, piętnaście, trzydzieści minut, a może godzinę lub więcej.W tym miejscu straciłem poczucie czasu.Praktycznie czułem się jak zahipnotyzowany przez tego niezwykłego potwora, a im więcej o nim myślałem, tym bardziej chciałem go lepiej poznać, mimo że mogłoby to doprowadzić do mojej śmierci.

Zbliżyłem się do ciężkich drzwi i nasłuchiwałem.Za nim panowała cisza, nie było nawet jednego dźwięku.Facet był zdezorientowany moim zachowaniem i próbował mnie przekonać, żebym mu pomógł, ale ja go nie słuchałem.To było tak, jakby jego głos nie istniał, jakby był niewyraźnym dźwiękiem, który rozpłynął się w powietrzu.Moje ciało fizyczne nadal tam było, ale moja dusza była gdzie indziej.Trwałem w tym stanie, dopóki do moich uszu nie dotarł odgłos cichych, powolnych kroków.Potwór powrócił.

Na wszelki wypadek odsunęłam się od drzwi, bo nie chciałam jeszcze stanąć z nim twarzą w twarz.Bestia odblokowała drzwi i otworzyła je.Poczułem, że to on idzie za mną, a nie ten facet, i nagle silna ręka złapała mnie za ramię.

"A teraz... zacznijmy od ciebie, pani" - jego głos zabrzmiał tuż przy moim uchu.Zaraz potem zostałem wyciągnięty z komory, a facet został zamknięty w środku.Potwór prawdopodobnie planował zostawić go na późniejszą przekąskę.

"Wyjdź na światło" - rozkazał.

Posłusznie weszłam w promień światła, który wpadał przez dach lochu, próbując zrozumieć, dlaczego chce, żebym to zrobiła.Przypuszczałem, że chce mnie lepiej widzieć i trochę się pouczyć.Przez głowę przebiegały mi różne myśli, ale musiałem wymyślić coś, co odwróci jego uwagę i odsunie śmierć.Jeśli będę miał szczęście, to może, tylko może... uda mi się przeżyć.Postanowiłem wtedy wykazać się odwagą i zapytałem:

"Jak długo właściwie tu mieszkasz i polujesz? Muszę przyznać, że wzbudziłeś we mnie zainteresowanie, więc... czy mogę wiedzieć o tobie taki drobiazg?".

Wygląda na to, że wzbudziło to zainteresowanie potwora, więc odpowiedział:

"Cóż, robię to od wielu lat, a właściwie od wieków. Po prostu wybieram przypadkowe ofiary, kiedy jestem głodny, zanoszę je do mojego lochu, ukrytego głęboko pod ziemią, i pożeram. Nigdy nie wiedzą, kto i dlaczego je porywa, i zdają sobie z tego sprawę tuż przed śmiercią. Nikt nigdy nie opuszcza tego miejsca żywy".

To wyjaśnienie odpowiedziało na moje pytanie, ale nawet ono nie mogło wzbudzić we mnie strachu.Potwór to czuł, a mój głos tylko to potwierdził.Po raz pierwszy ofiara nie boi się go i nie odczuwa strachu przed śmiercią, co wzbudziło w nim ciekawość.

"Powiedz mi teraz jedną rzecz - zaczął - dlaczego się nie boisz? Wiesz, że zostaniesz zjedzony, a mimo to nie odczuwasz żadnego strachu. Jesteś pierwszą ofiarą, która jest odważna. Jaki jest tego powód?".

"Ja... ja nie wiem..."Odpowiedziałem.

"Co to znaczy - nie wiesz? Musisz być bardziej konkretny".

Zastanowiłem się przez chwilę, a potem starałem się wyjaśnić, jak najlepiej potrafię:

"Masz rację, nie boję się, ani ciebie, ani śmierci. Mogą być różne powody, ale jedno wiem na pewno - bardzo pociągają mnie potwory i czuję się spokojny, będąc w ich pobliżu, tak jakbym też był potworem. Już dawno temu zdałem sobie sprawę, że moja prawdziwa natura to potwór, tylko ciało jest ludzkie. W głębi duszy pragnę polować na ludzi, a jedyną rzeczą, która mnie przed tym powstrzymuje, jest to, że żyję wśród ludzi i jeśli zacznę zabijać, to już się nie zatrzymam i będę miał problemy z tymi kretynami, których nazywają policją. Poza tym ludzkie ciało nie pozwala mi łatwo zejść im z drogi, co bardzo ogranicza moje możliwości. Mogę być sobą tylko w obecności potwora i tylko potwór może mnie zrozumieć. Powiem szczerze, co czuję - potwory są wspaniałymi istotami, a ludzie są niczym, tylko zdobyczą do upolowania i mięsem do zjedzenia. I jestem więcej niż pewien, że prawdziwe zło pochodzi od ludzi, a nie od istot, które nazywają "potworami"."

Słysząc to wyjaśnienie, zamilkł, jakby stracił zdolność mówienia.Wszystko, co powiedziałem, skłoniło go do przemyśleń.Przez kilka minut nie odezwał się ani słowem, a po tych chwilach milczenia w końcu zapytałam:

Wszystkie kategorie: Seks potworów