Sitemap

Szybka nawigacja

Morfeusz, bóg snów, otulił nas kokonem marzeń.Ale kiedy już to zrobił, zapomniał o łazience.Obudziłem się z czterostopniowym alarmem "pilna potrzeba wyjazdu", kiedy mój pęcherz drżał, próbując powstrzymać powódź o biblijnych rozmiarach.Byłoby wspaniale budzić się powoli i przyjemnie, tak jak kiedyś, za moich młodych lat.Kiedyś bardzo lubiłem to rozkoszne przejście z drzemki do czuwania.Nic z tego.Osobiste sprawy hydrauliczne są teraz na szczycie mojej porannej listy rzeczy do zrobienia.

Jęknąłem, gdy odsunąłem się od Alice i rozejrzałem się pod stertą ubrań, które służyły mi za prowizoryczną poduszkę.Odetchnąłem z ulgą, gdy moje palce odnalazły latarkę.Moje westchnienie zamieniło się w jęk, gdy zobaczyłem, że każda żarówka LED świeci nie jaśniej niż umierający ognik.

Cholera!Zapomniałem go wyłączyć, zanim zasnąłem.W odruchu instynktownym potrząsnąłem latarką, jakby to miało wystarczyć do obudzenia kilku dodatkowych śpiących elektronów.Sprawdziłem, czy moje światło nie jest zdrajcą, którym się stało.Latarka produkcji chińskiej miała gwarantowaną żywotność baterii wynoszącą dwadzieścia pięć godzin.Nie ma możliwości, aby ładunek wyczerpał się po kilku godzinach snu.Cholerny import.Moja mała lampka była prawie bezużyteczna.Kilkanaście błyskawic rzuciłoby więcej światła.

Wyciąganie się ze śpiwora okazało się nie lada wyzwaniem.Moje zesztywniałe mięśnie protestowały przy każdym ruchu, a plecy mnie dobijały.Zemsta za brak materaca powietrznego.Atmosfera w namiocie była raczej chłodna, co można było uprzejmie powiedzieć: "za cholernie zimno".

Po pierwsze, przeczołgałem się nago obok naszego rondla, czyli garnka.Pieprzyć to!Nie chciałem zawracać sobie głowy czyszczeniem naszej prowizorycznej toalety, poza tym później trzeba będzie stopić śnieg, aby zastąpić wodę pitną.W drzwiach naszego namiotu uklęknąłem na kolana.Pewna zdenerwowana panna młoda zapytała kiedyś znaną autorkę porad: "Mój mąż upiera się, żeby oddawać mocz na naszym podwórku. Dlaczego to robi?".

Jej odpowiedź przeszła do legendy: "Bo może".

Ruszyłem do przodu i z pionem w ręku spryskałem suchą, zakurzoną ziemię naszej jaskini monsunem żółtego deszczu, pierwszą wilgocią od ponad stu lat.

Zapaliłem papierosa i trzymając kutasa w prawej ręce, spojrzałem na zegarek.Godzina świeciła kilka minut po 11:30 rano.Huh?

Czy spaliśmy mniej niż trzy godziny?Zdziwiony, przyjrzałem się leżącemu zegarkowi i zauważyłem jutrzejszą datę w małym kwadracie na powierzchni tarczy.Jasna cholera!Nie było nas całą dobę i jeszcze trochę.

"Czas leci, gdy się dobrze bawisz".Drżałem i mruczałem do siebie, nawadniając suchą jak proszek glebę.Gdy opróżniłem swój zbiornik, na moim nagim ciele pojawiła się irytująca armia gęsiej skórki.

Dawno temu te małe wypustki u nasady włosów na ciele służyły celom ewolucyjnym.Pomogły nam wypuszyć futro, aby lepiej izolowało nas od zimna.Kiedy byliśmy zagrożeni, ten sam mechanizm puszenia się podnosił włosy na naszym ciele i zamieniał naszych przodków w błyskawiczne zwierzątka Chia, sprawiając, że wydawaliśmy się nieco więksi dla potencjalnych przeciwników lub głodnych drapieżników.Tak było wtedy, a teraz jest teraz.

Od tamtych czasów straciliśmy większość futra, a wypustki nie zapewniają nam już ciepła i puszystości.Zamiast tego miliony gęsich krostek sprawiają, że nasza skóra wygląda jak zużyty papier ścierny.Kto powiedział, że Bóg nie ma poczucia humoru?

Strząsnąłem ostatnie krople z końca mojego kutasa i zebrałem myśli.

Przynajmniej jedna rzecz mi się udawała; sytuacja mogła się tylko poprawić.Nie ma innego miejsca niż góra, kiedy zaczynasz dzień nago i marzniesz, sikając w czarnej jak smoła jamie grzechotnika.Prawda?

Wszystkie kategorie: Fantasy i Sci-Fi