Sitemap

Szybka nawigacja

Lato w S.E.X.I

Gonił ją po placu, jej spódnice fruwały, a śmiech był głośny. Obejrzała się za siebie i energicznie odskoczyła od jego chwytającej dłoni, a włosy, które opadały jej na twarz, zasłaniały widok.Potem potknęła się i wylądowała ze spódnicą podciągniętą do pasa, a jej delikatne wdzięki od razu rzuciły się w oczy.

Położył się obok niej i przyciągnął ją do siebie.Wtuliła się w jego ramiona. Spuścił swoje usta na jej, a ona go pocałowała, potem jeszcze raz, potem jeszcze raz. Przesuwał dłonie po jej nogach, aż do ud, a następnie do wnętrza rozpiętej sukienki. Wkrótce jego dłoń znalazła się na jej seksualnym punkcie styku.

*********

"Na środku tego cholernego placu" - zauważyła kobieta w biurze, nie zwracając na nikogo uwagi.

Biuro było duże i ładnie urządzone, wszędzie na ścianach wisiały oprawione w duże ramy pergaminy i zdjęcia. Sugerowało to, że miejsce to zajmowała osoba dystyngowana i inteligentna, ktoś o wyrafinowanych gustach, osoba dobrze wykształcona.W kampusie SEXI było lato i zazwyczaj kampus był teraz opustoszały.

Veronica D.Xavier wyjrzał przez okno na dziedziniec, obserwując rozgrywające się tam spotkanie. Dziewczyna nagle oderwała się od swojego młodego mężczyzny, a może nie tak młodego, kontynuującego naukę? Patrzyła, jak brunetka potyka się i upada na miękką trawę w pobliżu małego krzewu. Potem jej kochanek znalazł się u jej boku, tarzali się i całowali, a teraz ją rozbierał.

Poważnie, w tej chwili, na moim quadzie?pomyślała.

Na parapecie leżała lornetka, którą wzięła do ręki. W okolicy było wiele ptaków, które żyły w arboretum leśnym uczelni, a Weronika była zapalonym ptasiarzem. Jej lornetka Nighthawk zapewniała stabilne pole widzenia dla ptaków w locie.Było to również świetne rozwiązanie dla ptaków na ziemi.

Veronica zajmowała na uczelni więcej niż kilka stanowisk. Już na drugim roku studiów została wybrana do Rady Regentów. Ale to dlatego, że jej matka była przewodniczącą Rady Regentów. Na ostatnim i ostatnim roku studiów musiała odbyć staż w biurze prezesa kolegium. Tak było w testamencie dziadka; wszyscy jego imiennicy i ich spadkobiercy po przybyciu do college'u mieli pracować na rzecz college'u.

To był Instytut Sandforda E Xaviera i, do cholery, tradycje miały być podtrzymywane!Pamiętała, że jej matka zawsze mówiła. Matka.

Wzięła lornetkę do oczu, przeskanowała teren i znalazła parę, która próbowała ukryć się w krzakach. Mój Boże, on był cały w brunetce. Och, była już naga. I jest śliczna, tak, jest, a on jest przystojniakiem. Był cały w jej piersiach. Weronika przyglądała się im z daleka.Oparł głowę na jej piersi. Brunetka miała cholernie ładne ciało, ładne krągłości i jędrne, zadziorne cycki.

Weronika skarciła samą siebie. Mówiłaś, że nie kupiłaś ich po to, żeby podglądać tych cholernych uczniów, a tu znowu to samo. Ale przecież ktoś musi pilnować, żeby nie zrobiły sobie krzywdy. Veronica patrzyła przez lornetkę i chroniła studentki w kampusie przed cierpieniem z powodu podejmowania nieświadomych decyzji.

W dole, na zielonej trawie, pożądliwi kochankowie zabawiali się ze sobą.Dziewczyna trzymała swojego mężczyznę tam, gdzie chciała, czyli między swoimi udami.

Weronika widziała teraz więcej jej twarzy, wydawała się znajoma. Potem mężczyzna był już przy niej, całował ją i kąpał jej twarz swoimi miękkimi, czułymi ustami. Wsunął biodra jeszcze głębiej w jej rozchylone nogi, a Weronika odsunęła lornetkę.

Będą to robić właśnie tam, muszą wiedzieć, że budynek administracji jest tuż za ich plecami, ale są tak napaleni, że muszą to robić właśnie tam i właśnie teraz! Weronika odwróciła się od okna, gdy w jej głowie pojawiła się pewna myśl. Nagle wiedziała, gdzie widziała tego ucznia. Cholera, cholera, cholera.

Przyłożyła lornetkę z powrotem do oczu i ponownie przeskanowała quad.Jej instynkt ptasi zaprowadził ją z powrotem do miejsca, gdzie leżała para. A on był przy niej; był dokładnie na tej słodkiej, gorącej cipce, ujeżdżał ją, kołysał, ten człowiek wiedział, co robi. Ten człowiek, ten sukinsyn. To jest ten rękodzielnik. I z nią. Och, piekło będzie zapłacone. Tak, do cholery.

Mężczyzna pracował swoimi biodrami, udami i doskonałym tyłkiem, doprowadzając do szału dziewczynę. Jego rytm wydawał się być idealnie zgrany z rytmem brunetki, która odpowiadając na jego pchnięcia, od razu wracała do góry, upewniając się, że dostała wszystko, co miała.

Pracowali unisono; piękna seksualna choreografia, cicha dla Weroniki, choć słyszała ich w głowie.

Dysząc, łapczywie łapiąc powietrze, przełykając je. Jęczy, jęczy z udręczonej przyjemności, gdy jej cipka osiąga szczyt w tytanicznym orgazmie.

Veronica ponownie odkłada lornetkę i podchodzi do swojego dużego biurka. Kilkoma naciśnięciami klawiszy kieruje kamerę przemysłową na miejsce, gdzie leżała para, i naciska przycisk nagrywania. Następnie podnosi telefon.

"Alicjo, nie dostałam jeszcze planu podróży na Bal Regentów w przyszłym tygodniu, czy masz już ten plan?

"I może uda ci się namówić asystenta dziekana ds. przyjęć, żeby do mnie zadzwonił. Ktoś musi mi wyjaśnić, jak moja siostrzenica dostała się na kampus, a ja nigdy o tym nie słyszałem".

**********

Danny przewrócił się na bok i spojrzał na stojący za nimi budynek administracyjny.

"Czy to nie byłoby zabawne, gdyby w czasie przerwy letniej ktoś tam jeszcze pracował?" zastanawiał się Danny. Wtedy mała szara chmurka przysłoniła jego myśli i wyglądało na to, że w oknie pojawiła się ciemna postać.

Powiedział: "Masz", podając Tricii sukienkę. "Jesteśmy na środku placu, załóż ją i chodźmy stąd".

"Właśnie pieprzyliśmy się na środku dziedzińca Sanford E Xavier, Danny" - powiedziała. Tricia widziała ciemną postać w oknie i wiedziała, na jakie biuro patrzyli. "I wiesz co? Czuję się teraz, jakbym była właścicielką tego miejsca".

Danny roześmiał się i podciągnął dżinsy. "Tak, chyba nikt z klas ani akademików nie mógł nas zobaczyć za tymi krzakami, ale każdy w administracji, kto wyjrzał przez okno" - wskazał na budynek za nimi. W żadnym oknie nie było teraz ciemnej postaci.

"Budynek administracyjny jest zawsze zamykany na cztery dni przed każdym latem. Nikt poza naprawdę zatwardziałymi urzędnikami nie może tam przebywać, a już na pewno nie o tak późnej porze".Tricia zapewniła Danny'ego. Ale okno, przez które oboje widzieli ciemny, cienisty kształt, było biurem, w którym Tricia już kiedyś była, dawno temu.

"Chodźmy stąd" - powiedziała. "Jestem głodna, co mamy na wynos?".

"Jestem pewien, że jest jeszcze dużo kurczaka Kung Pao i ryżu".Danny wiedział, jakie biuro znajduje się po drugiej stronie tego okna. Został wezwany do naprawy drewnianego krzesła w tym biurze.

*************

Na ekranie komputera Weroniki zamigotała twarz Melanie Wilks.

"Veronica, chyba nadal jesteś w biurze. Całe szczęście, że mnie złapałaś, bo skończyłam już pracę i właśnie miałam wychodzić" - powiedziała piękna rudowłosa, a jej głos dobiegał przez głośniki komputera.

"Tak, to szczęście dla mnie. Szczęście, że spotkaliśmy się tak dawno temu, prawda Melanie? Szczęście, że zawsze wszystko nam się udawało, podnosiliśmy się nawzajem na duchu, pocieszaliśmy się i dodawaliśmy sobie otuchy".Weronika kontynuowała.

Melanie wiedziała, że coś jest nie tak, i wiedziała, że ma z tego powodu kłopoty. Instynktownie sięgnęła do środkowej szuflady biurka.Następnie odchyliła krzesło do tyłu, aby zrobić miejsce na to, co miało nastąpić później.

"Widzę po twojej twarzy, że coś jest nie tak. Co to jest?" - zapytała swojego przyjaciela, dziekana S.E.X.I.

Veronica spojrzała w dół i zobaczyła na biurku mały cyfrowy kontroler, różowy jak urządzenie, które uruchamiał. Dziekan spojrzała na Melanię na ekranie swojego komputera, i chociaż biuro asystenta dziekana ds. przyjęć znajdowało się po drugiej stronie dziedzińca, pilot miał zasięg działania do pół mili.

"Musisz wejść do środkowej szuflady biurka i wyjąć z niej swój mały brzęczyk. Potem musisz się rozebrać do spódnicy i majtek i... chyba wiesz, czego chcę, prawda?". Uśmiech Weroniki był nikczemny.

Melanie dobrze wiedziała, czego chce jej przyjaciółka. Zdalny wibrator był początkowo prezentem dla niej. Pierwszy wibrator dostała od Weroniki, gdy były studentkami, dzieląc pokój w akademiku. Kilka modeli później technologia była lepsza, czas reakcji pilota na wibrację szybszy.

Otworzyła wieko małego pudełka, które stało na biurku. Następnie włączyła lampkę biurkową i wstała. Wiedziała, że lampka oświetla ją na tyle dobrze, że każdy, kto patrzył w okno, mógł ją zobaczyć.

Po drugiej stronie placu Weronika podniosła lornetkę.

"Witaj moja śliczna, nowa lampa tak dobrze cię oświetla, aha, masz jeszcze na sobie spódniczkę?".

"Pomyślałem, że chciałabyś popatrzeć, jak rozbieram się w oknie, tak jak już wcześniej kazałaś mi to robić" - odparł asystent dziekana.

"Tylko wtedy, kiedy spieprzysz, Melanie, tylko wtedy, kiedy spieprzysz".

"I co tym razem zrobiłam, Weroniko?" - pomyślała, rozpinając i zdejmując spódnicę. Jej seksowne, długie nogi były nagie, a ona zaczęła zdejmować buty i wtedy o czymś pomyślała. Chwyciła podnóżek, który trzymała, żeby sięgać do wyższych półek z książkami, i postawiła go przed oknem. Następnie weszła na niego, podnosząc się tak, że było widać więcej jej nagiej dolnej połowy ciała.

"Och, to miło, kochanie. Co zrobiłeś, stałeś się wyższy?".zapytała Weronika.

"Ułatwiło ci to trochę oglądanie".

"Tak, a widok ze skype'a na zaplecze jest wspaniały" - odpowiedział dziekan. Veronica musiała odłożyć lornetkę, żeby spojrzeć na ekran komputera. Ciasny, nagi tyłek i zgrabne biodra rudowłosej były cudowne.

Stojąc w jasno oświetlonym oknie, w zasięgu wzroku każdego, kto znajdował się na terenie kampusu, Melanie sięgnęła do paska swoich koronkowych majtek. Szybkim ruchem ściągnęła je do kolan, a jej cipka znalazła się w świetle reflektorów.

"Ładnie".Weronika pochwaliła ją.

Majtki opadły na czubek butów, zaczepiając się na krótko o pasek.Następnie Melanie kopnęła ją, posyłając pod biurko.

"A teraz zejdź ze swojej pięknej grzędy i połóż swoją cipkę przed ekranem komputera. Chcę patrzeć, jak wkładasz go sobie do środka".Weronika nakazała Melanie.

We wszystkich ich sekretnych poczynaniach i tete-a-tete to było hasło przewodnie Weroniki. 'Chcę cię obserwować, kiedy będziesz go wkładać'. Gdy po raz pierwszy spuściła się na chłopaka na imprezie bractwa, Veronica szeptała do niej, obserwując ją. Gdy po raz pierwszy poddała się wibracjom, na łóżku obok siedział jej współlokator ze studiów i patrzył na nią.

Melanie przypomniała sobie ten krótki moment w ich historii w S.E.X.I. Veronica odebrała prezent dla niej, był to tydzień balu maturalnego i wszystkie bractwa urządzały przyjęcia.Pamiętała małe jajeczko z małą osłonką z twardej gumy i antenką o długości dwóch cali. Antena musiała znajdować się poza jej wajchą, aby odbierać sygnał z pilota, który Veronica miała przy sobie. Kiedy Melania próbowała założyć koronkowe majtki, antenka rozerwała koronkę, robiąc wielką dziurę, przez którą widać było jej cipkę.

Wtedy Weronika, mówiąc: "Zacznę od jednego", nacisnęła kciukiem przycisk.

Melanie chciała wymienić rozdarte majtki, ale wtedy jajko zaczęło brzęczeć w jej cipce, budząc nerwy. Fala uderzeniowa erotycznej przyjemności przeszyła jej ciało...

Pamiętała spojrzenie Weroniki tamtego dnia, widziała je jeszcze wiele razy, kiedy Weronika postanowiła grać z nią w wibrujące gry. To spojrzenie Weronika miała teraz, wpatrując się w widok gładkiej, wygolonej cipki Melanii. Melanie wróciła do swoich wspomnień i podniosła różową zabawkę leżącą na biurku. Wiedziała, że jest gotowa; często sprawdzała baterie. Wiedziała, że jej cipka jest dobrze przygotowana, była spłukana i mokra od czasu, gdy zdjęła majtki w oknie.

Wiedząc, co Veronica widzi na ekranie, asystentka dziekana użyła wolnej ręki, by rozchylić wargi jej cipki. Pomiędzy fałdami jej warg błyszczała odrobina soku seksualnego, jaskrawa na tle mięsistego różu. Szybko wsunęła kształtną wibrację i poczuła, że natychmiast się włączyła.

Weronika nie zadała sobie trudu rozgrzewki.To była co najmniej trójka, która natychmiast pulsowała wzdłuż ścieżek jej cipki.

Kolana Melanii ugięły się, a ona odruchowo poderwała się na nogi, by powstrzymać upadek, teraz spleciona i naga na ekranie Veroniki.Dziekan uczelni uśmiechnął się i cicho zaśmiał w swoim gabinecie po drugiej stronie dziedzińca.

"Co się stało? Uhm, Veroni... ca. Uhm. Czy chciałaś się tylko ze mną pobawić? Czy może naprawdę zrobiłam coś złego?" Nogi Melanii drżały, łuki rozkoszy przeskakiwały z jej warg cipki w głąb niej.

"Och, mój Boże, och Boże. To znaczy kocham to, że mnie kochasz w ten sposób".Melanie przyznała się do tego.

Pamiętasz, jak prosiłem cię o rozpoczęcie wyszukiwania kandydatów do przyjęcia na studia, aby oznaczyć kandydatów, którzy mają w swoim nazwisku znak "X"?"Dziekan zwróciła się do swojego zastępcy.

Wszystkie kategorie: Seks na studiach