Sitemap

Szybka nawigacja

Nieokreślony punkt w przyszłości

Światło słoneczne wpada przez okno, sprawiając, że twoje brudne blond włosy mienią się jak kurtyna stopionego metalu.Siedzisz nagi na stołku, machasz pomalowanymi na różowo paznokciami u stóp, a muzyka płynie do ciebie z poobijanego iPoda, trzymanego razem dzięki taśmie i odrobinie wdzięku dzięki uprzejmości głównego człowieka Babci Teague.

"Wyglądasz dziś rano świetnie, blondyneczko" - woła głos z dwóch pięter niżej i jednego budynku wyżej.

Rozsuwasz nogi i wyciągasz wibrujące jajko.W słońcu mieni się jak bezbarwne szkliwo garncarskie.Oblizujesz go z przesadą, jakby to były lody z zamrażalnika, a potem zwijasz się, żeby wystrzelić go jak szybką piłkę Chapmana w poprzek alejki.

"To jest najbliższe, na co dziewczyna pozwoli ci się zbliżyć do jej małego kotka, JaRome. A teraz zmykaj, zanim zadzwonię do twojej babci, że palisz trawkę na schodach przeciwpożarowych, kiedy ona gra w bingo".

"Powiedz co?! Sprzedałaś mi ten busz, blondyneczko".

"Nazwij to doświadczeniem, twardzielu. Nigdy nie ufaj swojemu dilerowi. Toodles."Na dźwięk zatrzaskującego się okna składasz pocałunek.

W momencie, gdy zaczynam obrysowywać Twój kremowy kształt, Ty obracasz się na stołku, a nabrzmiały biust przerywa moją koncentrację.Przyłapujesz mnie na gapieniu się i dajesz mi palec, przerywając mi, bo powtarzam moją banalną listę rzemieślniczych przymiotników, dlaczego te małe kopce są moimi ulubionymi.To nigdy nie przestaje cię denerwować, zwłaszcza gdy nazywam cię moją drobną Afrodytą z małymi cyckami o gwałtownie wesołym usposobieniu.Chwila mija, a ty zeskakujesz ze stołka i z kocią gracją wskakujesz na moje wyściełane łóżko.

"Narysuj mnie jak jedną ze swoich francuskich dziewczyn" - oświadczasz, wyciągając każdy centymetr swojej szczupłej sylwetki. "Tylko w pelerynie i czerwonych butach. Aha, i z lasso, żeby wiązać niegrzecznych chłopców" - uśmiechasz się nieśmiało. "Może jeszcze maska domina. I pas! Z miejscem na zabawki seksualne! Gumowe dilda zamiast batarangów dla przestępców!".

Przewracam oczami. "Niszczysz komiksy dla mojego wewnętrznego dziecka. Przestań. A peleryny są niepraktyczne. Ten film, który uwielbiasz, powinien cię tego nauczyć, biała dziewczyno".

"Nie obchodzi mnie to. Peleryny są majestatyczne! Poza tym. To tylko mężczyźni zostali wessani do silników samolotów. Mężczyźni są głupi i mogą w ten sposób zginąć".

"Nie zgadzam się z tym".

"Różnicuj się, jitter-bug. Tylko pamiętaj, żeby odbiegać na drogę zła".

Westchnęłam i wróciłam do malowania, starając się ignorować Twój zadowolony chichot.

- - -

Kątem oka widzę, jak chwytasz Twizzlera i kierujesz go w moją stronę jak wyciągnięty miecz. "Wychłostam cię, jeśli nie zastosujesz się do moich żądań, ty bezczelny kurduplu!".

"Drżenie".

"Tak jak powinieneś. Wiem, jak używać ich zarówno do zabijania, jak i do sprawiania przyjemności. Tak właśnie."

Odrywam wzrok od pracy, gdy rozcinasz fałdy różowej gumy balonowej rubinowoczerwonym sznurem lukrecji.Odchylasz się do tyłu i wzdychasz, powoli wpompowując i powoli wypompowując cukierki.

Usta mi łzawią, nawet gdy staram się ignorować twój lubieżny pokaz.

"Nie pomaga".Chrząknąłem, czując, jak mój kutas zaczyna niewygodnie puchnąć w dżinsach.

"Nie mogę się powstrzymać. Cukier sprawia, że jestem napalony".

"Wszystko, nawet porno o mackach, sprawia, że jesteś napalony".

"Prawda" - jęczysz, chowając świeżo zwiniętego jointa w kąciku ust. "Nic na to nie poradzę. Jestem uosobieniem seksu, kochanie".

Mieszam odcień czerwieni, ale zatrzymuję się, zanim pędzel trafi na płótno.Rozważania.Zastanawiam się.Myślimy o czerwonych pelerynach i czerwonych maskach.Tęczowe włosy wirowały, kręciły się i zygzakowały.Droga tęczowa.Złamana ropucha.Obrócony.Wściekły Bowser to nadzieja na Super.Mario i Peach.Dni spędzone na 64-ce na obserwowaniu, jak kolczaste serca topią się w plastyczne kawałki zmiękczonego ołowiu.Promieniowanie emocjonalne.Wszystko zablokowane.Nareszcie.Nareszcie.

Odkładam pędzle i patrzę z zaciekawieniem, puste płótno zmienia się w żywą głębię.Nie jest to nic wstrząsającego.To nie jest van Gogh.Ale... to jestcoś,nawet głębokie.Przynajmniej dla mnie.To ty, uchwycony, taki, jaki powinieneś być.

Kiwam głową, przeciągam się i podchodzę do łóżka.Miotasz się i miauczysz, palce u nóg się podwijają, zęby przygryzają dolną wargę, a orgazm ogarnia twoje drobne ciało.Joint, tlący się w popielniczce na nocnej szafce, jest porzucony i samotny, więc szybko go zaciągam.

"Nareszcie" - sapiesz, gdy podpieram twoje kolana szeroko i przysuwam je do klatki piersiowej.Dmucham rozgrzanym oddechem na twoją słodką, małą kopułkę, uśmiechając się, gdy się wiercisz i drżysz.

Wyciągam zębami roztopione resztki lukrecji z twojej parującej cipki.Ciepły miód o lekkim czerwonawo-różowym zabarwieniu wycieka z Twizzlera, a ja zamykam usta nad twoją posłodzoną cipą, językiem zagłębiając się głęboko, aż rozkoszny krzyk twórczych sprośności tryska z twoich ust w harmonii z innym rodzajem tryśnięcia na moim języku.

- - -

Jesteś zarumieniony na różowo, gdy nasze nosy w końcu się stykają, a płuca grzechoczą drapiącym, poszarpanym wdechami tlenu.Szczupła dłoń obejmuje moją erekcję, kciuk muska moje wrażliwe mięso, rozsmarowując cienką warstwę prekumy na czubku i w dół trzonu.

"Pieprzone A. Jestem pewien, że w poprzednim życiu byłaś cholerną kobietą" - mówisz z zapartym tchem, marszcząc brwi.

"Naprawdę? Wierzysz w te rzeczy?"

"Uh-uh. Wcześniej byłem zdecydowanie kotem dżungli. Panterą. Ładna i gładka."

Wyrywam się z twojego uścisku i podpełzam do góry, wbijając mojego ciężkiego kutasa między twoje małe, różowe szczyty.Trzymam w ręku moje wyrzeźbione piersi. "Ciekawe, czy moja kobieca jaźń była tak płasko zbudowana jak ty? Założę się, że miałem cycki wielkości melona, godne klubów ze striptizem".

Twoje paznokcie szczypią mnie w jaja. "Nie psuj nastroju, dupku".

Uderzam cię w rękę, a ty gwiżdżesz piosenkę zespołu Wham!

"Naprawdę?"Jęknąłem.

"Zawsze".

Przesuwam biodra nisko, środkiem, i wciskam się głęboko w twoje mętne, zwężające się ciepło, zmieniając twoje irytujące gwizdanie w gardłowe jęki rozkoszy.Obejmując mnie w pasie nogami, przyciągasz mnie bliżej i szepczesz mi do ucha. "Jest coś, czego chciałem spróbować" - mówisz.

Sięgam po wciąż tlącego się jointa i długo go pociągam, a następnie przyciskam go do Twoich ust.

"I co to jest? Seks w wielkim wiadrze z podwójną bańką?".

"Nie byłbym przeciwny, ale nie. Zgadnij jeszcze raz."

"Bardzo publiczny pokaz twoich... małych, ale uroczych atutów, kiedy będę cię pieprzył w parku?".Szczypię twoje stwardniałe sutki.

"Lodowato zimny, gówniarzu".Wbijasz mi paznokcie w plecy, ale ból tylko sprawia, że mój kutas mocniej pęcznieje w twojej nadnaturalnie utalentowanej dziurce.

Odwracam nas na plecy i daję ci do ręki twój ciasny tyłeczek. "To ta niezręczna nastolatka z 29B. Ten, który gra na pianinie. Może chciałabyś zakołysać jego światem, widząc nago ten dynamitowy tyłek?".Daję jej figlarnego klapsa, rozkoszując się przyjemnym drżeniem pod opuszkami palców.

Wydajesz z siebie dziewczęcy chichot. "I zabić go? Mały kotek ma astmę, wiesz. I na pewno nadal nosi swoje dziewictwo jak ciężar".

"Naprawdę? Teraz jesteś psychiczny?"

"Wszechwiedzący. Blondynka zna wszystkich w Dubs i okolicach. Jestem też sławny, wiesz?".

"Tak słyszałem. Tyle pieprzonych, pokręconych historii z Hell's Angels".

"Czy teraz, mhmm?".Pochylasz się nade mną, krzyżujesz ręce, a delikatny podbródek opierasz na zamkniętej pięści. "Może mimo wszystko powinniśmy zaprosić tu tego małego kociaka. Pokażemy mu, jak blondynka zdobyła seksualną sławę?".

"Wiesz, co się mówi o mówieniu w trzeciej osobie, prawda?

Zaciskasz wokół mnie swoje szczupłe uda. "Zamknij się, opowiadam bajki".

"Pewnie, że tak".Zaciskam pośladki i wypycham się do góry, wyrywając cię z twojej stabilnej pozycji.

Zaciskasz się mocniej wokół mojej talii i dodajesz kilka drgań swoich utalentowanych mięśni wewnętrznych wokół mojego sondowanego trzonu.

Z kącika ust wysuwają się erotycznie złącza, a Ty kontynuujesz. "Myślę, że posadzę go tutaj, przy oknie. Dam mu taki taniec na kolanach, o jakim tylko marzył, aż będzie sztywny i spocony jak dziwka w starym kościele twojej babci w niedzielę rano".Twoje biodra kręcą się w przód i w tył, podkreślając wrodzone zdolności twojego tyłka.

"I żeby zaraz potem sponiewierał sobie spodnie?".

Uśmiechasz się. "Och, jitterbug, jestem szybki. Spodnie zdjęte. Kutas tryska mi do ust. W samą porę."Pstryknięcie palcami.

"Więc teraz masz superszybkość?".

Twoje biodra kręcą się z coraz większą prędkością, a ja muszę zacisnąć zęby i z całych sił zaciskać żebra, aby nie dopuścić do przedwczesnego wyrwania ci snatcha.

"Czyż nie? Mhm. Myślę, że potem zrobię mu loda z sosem czekoladowym".

"Hojnie z twojej strony".

Kiwasz głową. "Jestem miły w ten sposób. Ale w tym samym czasie będzie we mnie rżnął ten piękny czarny kutas. Więc... miła, ale niegrzeczna" - uśmiechasz się.

"W końcu jesteś sobą".

"Dokładnie tak. Mmhmm. I, naturalnie, będę musiała znosić to, że jego pierwszy raz będzie wściekłym króliczym rżnięciem, które nie potrwa długo. I nie będzie chciał spojrzeć mi w oczy".

"Znów być dziewicą".Śmieję się.

"Chłopcy" - prychasz. "Dlatego jego pierwszy raz będzie musiał obejmować ciebie" - puszczasz mi oczko nosem - "zakopanego głęboko w mojej małej, malutkiej, puszczalskiej dupeczce w tym samym czasie".Każde słowo kwituje głębokim, przesadnym jękiem... który wcale nie jest tak przesadny, jak mi się początkowo wydawało, kiedy zauważam, że po mojej pachwinie rozlewa się fala ciepłych soków.

Wyciągam jointa z twoich ust, puszczam kolejnego dymka i przekładam go między zaciśniętymi palcami, po czym odsuwam go od ciebie i wciągam cię w pocałunek o smaku kushu, który przepuszcza łagodną, żółtą przyjemność przez każde zakończenie nerwowe w naszych ciałach.

"Zrobić z ciebie podwójnie nadziewane Oreo, co?".Drażnię się z nią do ucha. "Weteran i dziewica. Dwa czekoladowe kutasy robią z ciebie niechlujny, rozedrgany bałagan, co? Jebać cię w stylu kapturowym."

Chrząkając w moje ramię, rzucasz nieładne przekleństwa. "Uh-huh," szepczesz. "Twoja mała spermowa dziwka".

"W kółko. Przez całą. Noc. Długo."Szepczę, odmierzając czas do każdego słowa mocnym pchnięciem. "Dopóki sam nie wypełni tej słodkiej, małej dupci. Lizał twoją maślaną cipę. I w końcu pomaluje cię od stóp do głów śliską powłoką nasienia. Chcesz tego, prawda blondyneczko?".

Kiwasz głową, oczy nie są skupione, włosy przylegają do spoconego czoła, a biodra kołyszą się nieregularnie, po pijanemu, na naturalnym haju, dzięki uprzejmości "opowiadania historii".

"A potem chcę, żebyście mnie wyczyścili swoimi językami. Nakarmcie mnie całą tą paskudną spermą za pomocą niechlujnych, pełnych spermy pocałunków".Twoja skóra pęka, gdy opowiadasz ciąg coraz bardziej dekadenckich zachcianek, które sprawiają, że mój kutas pulsuje wściekle, twardo i desperacko pragnie uwolnienia.

"Szkoda, że jestem typem egoisty".Głaszczę różową plamkę miękkiego puchatego futerka nad twoją łechtaczką. "Chcę cię mieć całą dla siebie".

"Jestem za duży dla jednego kutasa" - oświadczasz, rycząc z głębokim jękiem nieskrępowanej przyjemności.

"To się jeszcze okaże. A teraz. Na czym stanęliśmy? Bardziej bezpośrednie fantazje zrealizowane, prawda? Mhm. Ostatnie przypuszczenie. Dziwne odgrywanie ról superbohaterów?".

Gdy wychodzisz z orgazmu, na twoich ustach pojawia się chytry uśmieszek.

"Gorąco".

"Zamierzasz mnie związać złotym lasso?

"Nieee..."

Ściągasz mnie z siebie, a mój kutas uderza o moją klatkę piersiową z mokrym plaśnięciem.

"Widziałeś kiedyś Deadpoola?"

- - -

Jestem na rękach i kolanach, pięści zaciśnięte na wilgotnej pościeli mojego łóżka.

"Ostrożnie" - chichoczesz. "Lubiąc tak bardzo zabawę analną, możesz stać się gejem" - droczysz się.

"Pieprz się".

"Ty pierwsza, kochanie" - mruczysz do mojego tyłka, po czym zanurzasz się nisko i wsuwasz we mnie swój gorący język.

Przyjemność wysyła błyskawice prosto do mojego pulsującego fiuta.Takie gówno może cię tu jeszcze zabić.Ale, kurwa, jeśli to nie jest niemożliwie przyjemne uczucie, kiedy twój język masuje mi tyłek, a ciepła lepka dłoń pompuje mojego fiuta powolnymi, leniwymi pociągnięciami.

"Wiedziałem, że ci się spodoba" - mówisz. "Jestem dobrze wyćwiczony w kontaktach z kobietami. One też dają mi pięć gwiazdek".

Obraz ciebie zaparkowanego za zmysłową hiszpańską dziewczynką pomaga mi odwrócić uwagę od tego, co ma nastąpić. "Jesteś z siebie dumny, prawda?".

"Nie masz pojęcia".Zanim się wycofasz, poliżesz go po raz ostatni.Gdy odchodzisz od łóżka, słychać szelest pościeli, a gdy wracasz - skrzypienie sprężyn.

Ciepły, gładki palec dotyka mojego odbytu, po czym powoli wsuwa się do środka, powodując, że sztywnieję.

"Kurwa?"Chrząknąłem.

"Nie sądziłaś chyba, że mała kąpiel analna z języczkiem to wszystko?".Obejmujesz dłonią mój muskularny tyłek. "To dopiero początek, jitterbug".Twój palec wsuwa się aż po knykieć, szukając wiązki nerwów wokół mojej prostaty. "Jestem profesjonalistą. Ufasz mi?"

Wszystkie kategorie: Miłosne historie