Sitemap

Szybka nawigacja

Lynn jest całkowicie moją poduszką. Tak się składa, że jest też moją najlepszą przyjaciółką, partnerką w interesach i od kilku lat spotyka się z Grahamem, swoim długodystansowym kochankiem. To kolejna z wielu naszych historii.

Jestem Alex i ja również jestem w związku na odległość z Melanie. Wyzwania związane z długodystansowymi randkami to jeden z naszych ulubionych tematów rozmów. Nie zamierzam sugerować, że nie jesteśmy oddani naszym ludziom, ale między tygodniami, kiedy się z nimi widzimy, dni i noce bywają długie i ciężkie.

Lynn i ja mamy bardzo otwartą przyjaźń. Nie w sensie seksualnym, ale w tym sensie, że nasze rozmowy nie są filtrowane. Rozmawiamy o wszystkim, co jest odświeżające w dzisiejszych czasach, gdy w naszych związkach panuje ciasnota i brak zaufania. Często żartujemy, że nasz związek jest prawdopodobnie zdrowszy niż większość małżeństw.

Lynn i ja często podróżujemy razem w ramach naszej działalności. Gdy klient pokrywa nasze wydatki, nie przejmujemy się zbytnio miejscem noclegu. Jednak gdy podróżujemy na własny koszt, często oszczędzamy, dzieląc pokój hotelowy. Nie mówimy o tym naszym partnerom, ale przez te wszystkie lata, kiedy to robiliśmy, nic nigdy nie wydarzyło się tak, jak by się wydawało, biorąc pod uwagę możliwości, jakie mieliśmy. Ale wczoraj wieczorem muszę napisać, co się stało, zanim zasnę, żeby nigdy nie zapomnieć.

Wczoraj razem z Lynn występowaliśmy przed tłumem około 300 uczestników konferencji. Od tak dawna prowadzimy razem prezentacje, że dobrze zgrywamy się ze sobą w tłumie, a nasze przesłanie trafiło do słuchaczy. To dla nas wielka wygrana, ponieważ nieuchronnie prowadzi do zwiększenia obrotów.

Po sesji byliśmy tak podekscytowani, że postanowiliśmy wyjść na miasto i świętować.

Mamy w Chicago ulubioną restaurację, która oferuje butelki wina za pół ceny. Gdy jesteśmy w mieście, nigdy nie przepuszczamy okazji, by tam zajrzeć.

Wczoraj wieczorem znów tam byliśmy, popijając wino i gawędząc jak najęci.

Pozwól, że przedstawię Ci scenę i opowiem trochę więcej o nas.

Lynn jest moją osobistą stylistką. Nie noszę niczego, czego ona dla mnie nie wybrała, zwłaszcza gdy występujemy na scenie.

Wczoraj miałem na sobie jasnogranatowy garnitur i błękitną koszulę. Jestem wysoki i szczupłej budowy ciała, ale codziennie ćwiczę, więc wypełniam krawędzie koszuli i garnituru we wszystkich właściwych miejscach.

Lynn zawsze mnie przebija, jeśli chodzi o wygląd. Mówiąc wprost, jest olśniewająca i uwielbia światła reflektorów.Był to jeden z powodów, dla których w ogóle rozpocząłem z nią współpracę. Nazywam ją "Magnesem", ponieważ mężczyźni (i kobiety) nie mogą oderwać od niej wzroku. Oboje z nią pomyśleliśmy, że można by wykorzystać jej wygląd w biznesie, ale prawdziwym zabójcą dla nas jest moment, w którym ludzie dowiadują się, że jest równie błyskotliwa, co piękna.

Lynn ma 5 stóp 7 wzrostu bez butów, ale w czarnych, obcisłych, przylegających do łydki butach na 4-calowym obcasie, które miała na sobie wczoraj, znacznie zmniejszyła dzielącą nas różnicę wzrostu - 8 cali. Ma naturalnie opaloną skórę, która w jakiś magiczny sposób lśni.Długie brązowe włosy nosi rozpuszczone, opadające tuż poniżej ramion.

Jak na kobietę ma muskularną budowę ciała, co świadczy o tym, że ćwiczy o 6 rano. Nie ma typowej figury modelki, ale osobiście uważam, że jest o wiele bardziej seksowna, ponieważ jej atletyczna budowa w połączeniu z wykonaną wiele lat temu operacją plastyczną cycków stanowią doskonałe dopełnienie i zawsze przyciągają uwagę.

Ostatniego wieczoru miała na sobie profesjonalnie wyglądającą, ale z pewnością nie nudną czerwoną sukienkę z rękawami, które rozszerzały się na łokciach, a szew kończył się w połowie uda. Pozostawiało to kilka centymetrów dla wyobraźni między butami a sukienką.

Skoro wiecie już o nas więcej, pozwólcie, że wrócę do tego, co wydarzyło się wczoraj wieczorem.

Pierwsza butelka wina ledwo wystarcza, by ugasić pragnienie. Potem zwykle zaczyna się zabawa i mogę sobie przypomnieć strzępki rozmów, które prowadziliśmy w tym momencie nocy.

"Graham bardzo lubi anal. Zawsze chciałby to robić w ten sposób".Lynn przyznała bez skrępowania: "Nie jestem tak chętna jak on. Czasem się denerwuję, a to tylko utrudnia mu wejście we mnie".

"Melanie i ja robiliśmy to w dupę kilka razy. Minęło trochę czasu, ale podoba jej się to, o ile używam dużo lubrykantu i na początku robię to powoli". Ja też nie mam do niej ani odrobiny wstydu.

"Raz na jakiś czas jest to dziwaczne, ale on po prostu idzie tam za każdym razem". Podczas drugiej butelki długo rozmawialiśmy o seksie analnym, rozważając za i przeciw.

Podzieliliśmy się tacą dynamicznych rolek sushi i pochłonęliśmy talerz ostryg, zanim pojawiły się dania główne. Lynn potrafi dorównać każdemu mężczyźnie, jeśli chodzi o jedzenie i picie. Zanim kolacja dobiegła końca, pojawiła się też butelka wina numer dwa.

Trzecia butelka dotarła do nas w momencie, gdy zaczęliśmy dzielić się aktualizacjami dotyczącymi tego, z kim jeszcze flirtujemy w naszym życiu.

Myślę, że oboje lubimy ideę monogamii, ale jeszcze nie zdążyliśmy jej w pełni zaakceptować, o czym świadczą rozwody, które przeżyliśmy kilka lat wcześniej.

Naszym ulubionym zwyczajem podczas podróży jest przeglądanie Tindera na telefonie i ocenianie lokalnego pola gry. Jak można się było spodziewać, jej telefon był wściekle szybki i sprawny. Mój telefon nie był tak wściekły, ale nie był też kompletną porażką.

"A może ten facet?"Zapytała, pokazując mi swój telefon.

"Całkiem ładne, wyślij mu SMS-a. Zobaczymy, czy jest dla ciebie wystarczająco męski".Powiedziałam żartobliwie.

"Zobacz, jakie ma cycki".Odwróciłam telefon, aby poznać jej dezaprobatę: "Na pewno wyślę jej wiadomość".

I tak było przez następną godzinę, podczas gdy my zajęliśmy się trzecią butelką.Pisanie SMS-ów i bezwstydne flirtowanie w sieci z zupełnie obcymi ludźmi oraz wspólne dzielenie się zwycięstwami i porażkami.

"Chcę dziś zrobić coś szalonego".W pewnym momencie Lynn oświadczyła, że jest już bardzo zaangażowana w ten wieczór. "Chodźmy do sex clubu".

Już wcześniej wielokrotnie żartowaliśmy sobie z sex klubu, a robienie szalonych rzeczy po trzeciej butelce nie było dla nas niczym niezwykłym. Bywaliśmy razem w klubach ze striptizem, umawialiśmy się z nieznajomymi, a nawet, przy kilku rzadkich okazjach, wracaliśmy do domu razem.

Więc oczywiście powiedziałam: "Zróbmy to!". Lynn to mój kryptonit, nigdy nie powiem jej "nie".

Zapłaciliśmy rachunek, złapaliśmy taksówkę i podaliśmy adres klubu.

Często zastanawiam się, dlaczego Lynn i ja nie jesteśmy razem jako para i być może w tym momencie Ty zastanawiasz się nad tym samym. Rzeczywistość jest taka, że po prostu nie jesteśmy.

Jesteśmy bardzo różnymi ludźmi, mimo że bardzo do siebie pasujemy. W miesiącach wolnych od pracy kłócimy się jak brat z siostrą o pieniądze - lub ich brak. Ciągle mamy talent do mówienia rzeczy, które źle na siebie wpływają, mimo że nie mamy zamiaru się skrzywdzić. Mamy też siedmioro dzieci, z których niektóre chodzą razem do tej samej klasy, ale nie są przyjaciółmi. Tak więc połączenie naszych dwóch rodzin jest czymś, czego żadne z nas nie potrafi sobie wyobrazić. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, ona jest ode mnie ładniejsza. I ona o tym wie.Mężczyźni o tym wiedzą.Może mieć, kogo chce, ale to są moje słowa.

Ale pomijając to wszystko, kiedy przy wejściu do sex-klubu zapytano nas, czy jesteśmy razem, nie było nam trudno przekonująco przedstawić się jako para małżeńska. Uiściłem znaczną opłatę za wstęp i otrzymaliśmy szczegółowe instrukcje dotyczące korzystania z klubu.

  1. Możemy robić, co chcemy, kiedy jesteśmy w klubie, ale musimy wyjść razem.
  2. Należy zawsze używać prezerwatyw, które klub zapewnia i które są łatwo dostępne na terenie całego obiektu.
  3. Podczas wizyty wszystkie rzeczy osobiste powinny pozostać w szafce.

Mając te wskazówki pod ręką, weszliśmy do szatni.

Uwielbiam patrzeć, jak Lynn się rozbiera. Widzieliśmy się już wiele razy nago, ale w takim otoczeniu było to tak erotyczne. Mój kutas od razu stanął na baczność, czego Lynn się spodziewała i zignorowała to.

Rozpiąłem jej suwak, pozwalając, by czerwony surdut opadł wokół kostek, a następnie został zawieszony w szafce. Usiadła na podstawionej ławce, aby zdjąć buty. Jej dopasowany stanik i majtki były ostatnie, ale bez trudu znalazły się w szafce w taki sam sposób, w jaki mogłaby się rozebrać, gdyby była na siłowni o 6 rano.

Staliśmy tak nago naprzeciwko siebie, chichocząc z szalonych rzeczy, które razem robimy. Podszedłem do niej, objąłem ją ramionami, przyciągając jej nagie ciało blisko siebie i wyszeptałem jej do ucha: "Kocham cię", na co ona odpowiedziała tym samym. Nie było to seksualne "kocham cię", ale raczej "zawsze jestem tu dla ciebie i kocham to, że możemy robić razem takie rzeczy".Kochamy się, ale na swój własny, "dziwny" sposób - to słowa Lynn, nie moje.

Założyliśmy duże białe ręczniki dostarczone przez klub, owinęliśmy je wokół ciała i weszliśmy do części ogólnodostępnej.

Przeszliśmy przez salę, w której na środku tańczyło kilka osób, wzdłuż jednej ściany znajdował się bar, a wzdłuż drugiej rząd wysokich stolików. Na tyłach sali znajdowały się drzwi prowadzące na patio, a w rogu schody prowadzące na drugi poziom.

Przy barze wypiliśmy po kilka kieliszków białego wina, a następnie obejrzeliśmy okolicę.

Pół tuzina osób tańczących na środku stanowiło mieszankę par nagich i częściowo okrytych ręcznikami. Muzyka to jakiś utwór R&B, seksowny i duszny, ale z mocnym uderzeniem. Jedna para wisiała sobie na ustach. Druga trzymała się za ręce i kołysała w rytm muzyki. A trzecia była zupełnie naga, ewidentnie pijany facet tarzał się za swoją pijaną dziewczyną, jego kutas unosił się i opadał między jej szparkami, a jego ręce otaczały jej środek, obejmując jej piersi.

Na przeciwległej ścianie, przy wysokich stołach, siedziało kilka innych par, większość z nich w jakiejś formie rozmowy. Niektóre po prostu rozmawiały, ale światło było na tyle jasne, że wiem, iż widziałem kilka rąk błądzących pod stołami.

Zaproponowano: "Sprawdźmy, co jest na górze".

Tak zwane "pokoje przyjęć" miały różne motywy przewodnie. W jednym z nich na trzech ścianach stały skórzane sofy, a na środku duża okrągła otomana. Na jednej z kanap, pod półką z miską pełną prezerwatyw, siedziała naga para całująca się. Przeszliśmy do drugiego pokoju.

Drugi pokój składał się z olbrzymiego skórzanego materaca z czterema drążkami do striptizu w różnych miejscach na środku. W środku znajdowały się trzy pary i pierwsza prawdziwa "akcja" tego wieczoru. Przy drzwiach stało kilku samotnych facetów, którzy się temu przyglądali, co było trochę denerwujące, ale zrozumiałe, biorąc pod uwagę akcję w centrum pokoju.

Jedna z kobiet leżała na środku pokoju w rozkroku, podczas gdy inna kobieta jej obciągała. Ta z kolei była ordynowana od tyłu przez jednego z mężczyzn.

Obok tego pociągu znajdował się drugi, w którym jeden facet leżał na plecach, a naprawdę zgrabna pani mocno go ujeżdżała, ona zaś pochylała się i ssała kutasa trzeciemu facetowi, który opierał się o jeden ze słupów.

Jeden z przechodniów spojrzał na Lynn i sugestywnie uniósł swojego półtwardego kutasa w mięsistych palcach, wskazując nim w jej kierunku, jakby oferując go jako darmowe zaproszenie. Lynn nie była pod wrażeniem i zbliżyła się do mnie. "Nie zostawiajcie mnie samej".Kolejna instrukcja, którą otrzymaliśmy wczoraj wieczorem, do wykonania. Czując się nieswojo z dwoma facetami stojącymi obok nas, przeszłyśmy do trzeciego pokoju.

Trzecie pomieszczenie, "pokój zabaw", było wyposażone w coś w rodzaju huśtawki na środku, a następnie w szereg urządzeń z kajdankami i łańcuchami rozrzuconych po całym obwodzie. To pomieszczenie było puste, a Lynn czuła się swobodnie, wchodząc do niego, by sprawdzić sprzęt.

"Wyzywam cię, żebyś wszedł do huśtawki".Powiedziałem do niej kpiąco. Nie udało mi się jej ugryźć. W fantazjach poprzedzających ostatnią noc zawsze chciałem ją związać i zrobić sobie z nią selfie. Ale szczerze mówiąc, widok tych wszystkich rzeczy w rzeczywistości był dla nas wtedy zbyt zabawny.

"Szkoda, że nie możemy tu wnieść aparatu fotograficznego, żeby zrobić kilka zdjęć na naszą kartkę świąteczną". Śmialiśmy się razem, bawiąc się obrożami z ćwiekami, piórami i skórzanymi pejczami - pozując i udając, że jesteśmy twardzielami.

Do pokoju weszła kolejna para, pytając nas, czy chcemy się zabawić. Była to raczej poważna para o szorstkim i twardym wyglądzie, z obrączkami na sutkach i tatuażami na ciele. Nie obce im były przyjemności bólu. Gdybyśmy byli w nastroju na płaczliwą grę, aby się wyładować, ta dwójka zostawiłaby nas tryskających energią. W tym momencie grzecznie się wyprosiliśmy, bo to naprawdę nie jest nasza działka.

Zeszliśmy na dół i wyszliśmy na patio, gdzie znajdował się basen i jacuzzi. W basenie znajdowało się już kilka par. Jedna naga para pluskała się w płytkiej części basenu, a druga, znacznie poważniejsza, całowała się po jego dalszej stronie.

Wszystkie kategorie: Oszukiwanie