Sitemap

Szybka nawigacja

Jeśli nie jesteś zaznajomiony z terminem Woofer, jest to akronim od Worldwide Opportunities on Organic Farms (Światowe możliwości dla gospodarstw ekologicznych).Wiem, że wielu osobom słowo to kojarzy się ze słowem "Woof", odnoszącym się do włochatych niedźwiedzi-gejów i ich młodych itd.Pozwólcie jednak, że wytłumaczę się lepiej, opowiadając wam tę historię.

Po ukończeniu szkoły postanowiłem zapisać się do technikum rolniczego.Tak, wiem, że wydaje się to mało prawdopodobnym wyborem kariery dla chłopca-geja, ale cóż mogę powiedzieć!

Po ukończeniu dwóch lat studiów zdecydowałam się na trzeci rok, praktyczny, w gospodarstwie ekologicznym w Niemczech.Oto dlaczego:

Moja matka była Niemką w drugim pokoleniu.Jej rodzice pochodzili z Hanoweru w Niemczech.Powszechnie uważa się, że z tego obszaru pochodzi najczystsza forma języka niemieckiego, określana jako "Hoog Deutsch" (najczystszy mówiony język niemiecki).Oczywiście, dorastając, mówiłem po niemiecku nie tylko do mamy, ale także do dziadków.

Mając tę zaletę w swoim arsenale, mogłem wyjechać na rok praktyczny dalej niż większość moich kolegów.Dodatkowym atutem była możliwość podróżowania po Niemczech, kraju, którego jeszcze nie odwiedziłem.

Oczywiście regularnie kontaktowałam się z moimi wykładowcami z uczelni w sprawie projektów, które musiałam zrealizować w trakcie roku praktycznego, a na koniec roku musiałam przedstawić pracę dyplomową do ostatecznej akredytacji.Po podjęciu decyzji o skupieniu się na hodowli zwierząt, skupiłem się na "zatrudnieniu" w gospodarstwie mlecznym.

Woofer nie otrzymywał wynagrodzenia, ale rolnicy zapewniali mu wyżywienie i zakwaterowanie.Szczęśliwie całe moje kieszonkowe pochodziło od rodziców.

Po zbadaniu moich możliwości w Niemczech pojawiły się trzy szanse.Pierwsze dwa były u rodzin z małymi dziećmi, a więc nie były dla mnie zbyt kuszące.Jednak trzecia możliwość znacznie bardziej mi odpowiadała.

Wouter, rolnik, z którym rozmawiałem przez Internet, był trzydziestosześcioletnim kawalerem.Wouter był dużym, niedźwiedzim mężczyzną i, jeśli można było przypuszczać po jego pełnej brodzie, bardzo owłosionym.Miał wesołą, okrągłą twarz, był raczej przystojny i od razu przypomniał mi starszą wersję mojego współlokatora, z którym spędziłam dwa lata.

Pozwólcie, że w tym miejscu mojej opowieści zrobię dygresję:

Guthrie, mój współlokator, był dużym wiejskim chłopakiem, z którym łączyły mnie dwuletnie stosunki seksualne.Kilka tygodni po rozpoczęciu studiów, pewnego wieczoru wkurzyliśmy się i zaczęliśmy się ze sobą "pieprzyć".Seks z nim nigdy nie był zapierający dech w piersiach, ale waliliśmy sobie nawzajem konia, a potem często ssałam mu kutasa.

Guthrie był zaręczony ze swoją ukochaną z dzieciństwa i nie mógł się doczekać, kiedy wreszcie zakwalifikuje się do programu i weźmie Betty za żonę.Betty była staromodną dziewczyną, która "oszczędzała" się dla Guthriego.Ze zdjęć, które mi pokazał, wynikało, że byli idealną parą.Miała blond warkocze, piegi i pucołowatą, ładną twarz.Często śmiałem się w duchu, gdy ssałem kutasa Guthriego, zastanawiając się, co ona zrobi z naszymi machinacjami.

Wracając do mojej historii:

Od chwili, gdy zacząłem rozmawiać z Wouterem, instynktownie wiedziałem, że z nim zostanę.Po tym, jak wspomniał, że nigdy się nie ożenił, ponieważ nie interesują go kobiety, odpowiedziałam mu, że on również nie interesuje się dziewczynami.W tym momencie jego twarz rozjaśniła się jak koło Katarzyny na pokazie pirotechnicznym z okazji czwartego lipca.Mimo że podczas naszej wymiany zdań nie doszło do żadnych kontaktów o charakterze seksualnym, jego oczy zawsze były sugestywnie figlarne.

Umowa została przypieczętowana i trzy tygodnie później byłem już w drodze do Niemiec.

Po przyjeździe na lotnisko udałem się w dwugodzinną podróż pociągiem do małego miasteczka, w którym Wouter umówił się ze mną na spotkanie.

Kiedy zobaczyłem Woutera czekającego na mnie na stacji, prawie wybuchnąłem śmiechem.Był ubrany w tradycyjny strój Lederhosen, z głupim kapeluszem z piórkiem i innymi elementami.Zdziwiło mnie jednak to, że był większy, niż się spodziewałem, miał co najmniej metr sześćdziesiąt cztery wzrostu.Wouter był też przystojniejszy, niż pamiętałam z naszych internetowych pogawędek.

Z właściwą sobie wesołością nalegał, aby przenieść moją walizkę do swojego samochodu i wkrótce byliśmy w drodze do jego gospodarstwa.Język ciała Woutera był ożywiony i podekscytowany, jak u dziecka, które właśnie otrzymało wyczekiwany prezent.

Dwupiętrowy budynek gospodarstwa był idealny i wyglądał dokładnie tak, jak schronisko, które można zobaczyć na pocztówce z regionu Teutonii.

Gdy znaleźliśmy się w jego domu, wnętrze było staroświeckie, przytulne i roztaczało przyjemny zapach tytoniu fajkowego.Na kuchence stał ogromny garnek z gulaszem, który - jak mnie poinformował - powinien się gotować jeszcze przez co najmniej godzinę.Po wręczeniu mi dużego kufla piwa stanęliśmy w kuchni, popijając piwo i rozmawiając.

Wouter zaproponował, że zabierze mnie na górę, żebym obejrzał sypialnie i łazienkę.Na lewo od klatki schodowej znajdowały się dwie wolne sypialnie.Były urocze i równie staroświeckie jak reszta domu.W bardzo starym budownictwie była tylko jedna duża łazienka i oddzielna toaleta na prawo od tych pokoi, bezpośrednio przed schodami.Na prawo od niej znajdowała się ogromna główna sypialnia z największym łóżkiem, jakie kiedykolwiek widziałem.

Kiedy tak staliśmy i patrzyliśmy na łóżko, Wouter zapytał: "Rick, gdzie chciałbyś spać?".

Wydawało się to dziwnym pytaniem, bo przecież to była sypialnia Woutera.Zdumiony, odpowiedziałem: "Gdziekolwiek, co jest dla ciebie najwygodniejsze".

"Możesz wybrać jedną z trzech sypialni" - powiedział rzeczowo.

"Ale... to jest twoja sypialnia".Odpowiedziałam, niepewna siebie.

"Więc nawet dla tak dużego mężczyzny jak ja łóżko jest wystarczająco duże dla dwóch osób?" - odpowiedział, chichocząc żartobliwie.

Wouter rozegrał już swoją partię, jasno wyrażając swoje życzenia.Nie byłem zaskoczony i prawdę mówiąc, byłem zachwycony jego bezpośredniością.Gdy spojrzałam mu w oczy, na jego twarzy pojawił się wyraz cielesnego wyczekiwania.

"Czy mogę sprawdzić twoje łóżko?".Zapytałem, co jeszcze bardziej zwiększyło intensywność tej chwili.

Gdy Wouter skinął głową na zgodę, weszłam na łóżko i położyłam się na środku na plecach.Wouter przysunął się do dolnej krawędzi łóżka i stanął, patrząc na mnie z góry.

"To łóżko podoba mi się najbardziej".Stwierdziłam, po czym rozchyliłam szeroko nogi, dając tym samym znak, że się poddaję.

Wouter natychmiast przesunął się na łóżko, po czym opuścił swoje potężne ciało i przycisnął się do mnie.Oddalając swoją twarz od mojej, powiedział: "Papa będzie się tobą bardzo opiekował, Schatzi".

Odtąd, gdy byliśmy w cztery oczy, zawsze mówiłem do niego "Papa", a on do mnie "Schatzi".Jak zapewne wiesz, Schatzi to niemiecki zwrot grzecznościowy, który dosłownie oznacza "skarb".

Następnie, gdy jego wargi znalazły się w moich ustach, ogromne biodra Woutera zaczęły mnie obijać.Odczuwałem teraz trzy doznania, które znacznie przewyższały moje dotychczasowe doświadczenia seksualne.

Po pierwsze, początkowo zaniepokojony jego rozmiarem, teraz stwierdziłem, że jego kompresyjna masa jest niesamowita.Drugą atrakcją było całowanie mnie przez brodatego mężczyznę, co uznałam za bardzo zmysłowe.Wreszcie, co nie mniej ważne, Wouter był niesłychanie hałaśliwym kochankiem.Warknął, chrząknął i warknął przeciągle, gdy jego język wbił się we wnętrze moich ust.

W miarę jak intensywność oralnego ataku Woutera rosła, rosła też intensywność uderzeń jego bioder.Moje krocze otrzymało solidne miażdżenie przez coś, co wydawało się bardzo dużym i sztywnym przedmiotem.Wkrótce obsesyjne pocieranie pobudzało mnie tak żarliwie, że czułam zbliżający się orgazm.Widać było, że Wouter również szybko zbliża się do punktu kulminacyjnego, zanim uniósł swój tors i zaczął ryczeć, a nasze połączone uwolnienie nastąpiło w odstępie kilku sekund.

Kiedy Wouter położył się na mnie w blasku słońca, rozkoszowałam się jego silną męską esencją.Chłopcy z farmy wydzielają niewiarygodnie przyjemny, ziemisty zapach, a bogaty aromat Woutera zapierał dech w piersiach.Ten zapach, w połączeniu z silną wonią starej skóry z jego stroju, sprawił, że wszystkie moje zmysły zadrżały.

Dziesięć minut później, z przemoczonymi majtkami, cieszyliśmy się kolacją.

Z naszych dotychczasowych rozmów wiedziałem, że Wouter miał trzech ludzi, którzy dla niego pracowali.Dwaj z nich, Helmut i Sven, byli w podobnym wieku co Wouter i byli jego kumplami z młodości.Oboje byli żonaci i mieli dwoje dzieci.Trzecim był dwudziestodwuletni młodzieniec o imieniu Heinrich, który był synem starego przyjaciela rodziny.

Proszę mi jeszcze raz wybaczyć i pozwolić opowiedzieć o harmonogramie pracy w gospodarstwie:

Wstawaliśmy o czwartej trzydzieści rano.Trzej pracownicy, którzy mieszkali w pobliskim miasteczku, przyjeżdżali o piątej rano.O szóstej trzydzieści Wouter dostarczył śniadanie, na które składało się musli Bircher, a także różne rodzaje chleba, serów, wędlin i kawa.O dziesiątej podano kawę i ciastka, a w porze obiadowej wszyscy rozkoszowaliśmy się obfitością resztek z kolacji poprzedniego wieczoru.

W dni powszednie wszyscy pracowaliśmy od piątej rano do trzeciej po południu, po czym robotnicy rozchodzili się do domów.W soboty Sven i Helmut pełnili dyżury od piątej do południa, a w niedziele Heinrich od piątej do południa.Od czasu do czasu Heinrich najwyraźniej nocował w gospodarstwie Woutera. (Po moim przyjeździe ta rutyna stała się jednak normą).

Jedną z zalet mojej pracy było to, że w weekendy miałem wolne od służby.Wouter miał małego VW, który wcześniej należał do jego matki, i pojazd ten został oddany do mojej dyspozycji, abym mógł oddać się zwiedzaniu okolicy.

W trakcie kolacji Wouter wyznał, że Heinrich najwyraźniej jest także jego okazjonalnym kochankiem do pieprzenia.Następnie Wouter wspomniał, że chociaż zarówno on, jak i Heinrich byli w zasadzie "górą", potrafili sobie poradzić w sposób "wszechstronny".Zaintrygowało mnie to jeszcze bardziej, gdy Wouter dodał, że Heinrich jest porywczym draniem i że jest pewien, iż Heinrich będzie się na mnie wyżywał jak na wysypce, gdy będziemy razem pracować.

"Czy nie będzie ci to przeszkadzać?".zapytałem, nieco zakłopotany.

"Nie" - odpowiedział rzeczowo. "Poza tym, kiedy Heinrich zostaje w sobotnie wieczory, myślę, że możemy się razem dobrze bawić" - kontynuował z rogatym uśmiechem.Następnie, po przerwie, Wouter dodał: "Zawsze czułem, że w przeszłości między mną a Heinrichem istniał nieobecny związek".

Po jego spojrzeniu odniosłem wrażenie, że jestem postrzegany jako "brakujące ogniwo".Z każdą sekundą moje życie stawało się coraz ciekawsze.

Po tym, jak Wouter przełknął kolejną porcję jedzenia, kontynuował: "Oczywiście, jeśli Heinrich ci się nie spodoba, powiem mu, żeby się wycofał. Mam jednak silne przeczucie, że go polubisz. Heinrich nie jest najbystrzejszym facetem na świecie, ale to, czego mu brakuje w mózgu, nadrabia wyglądem. Nie powiem nic więcej i pozwolę ci wyrobić sobie własne zdanie".

Po tym, jak Wouter wypuścił swoje flaki, pomyślałem, że i mnie czeka spowiedź.

"Muszę ci coś powiedzieć, Wouter".Powiedziałem nieśmiało.

Po tym, jak na jego czole pojawiła się pytająca brew, kontynuowałem: "Nigdy wcześniej nie byłem ruchany w dupę".

Na jego twarzy wykwitł rumieniec zdumienia, zanim potwierdził: "Nigdy?".

"Nigdy".Sprawdziłem.

"I... więc... to znaczy... że będę twoim pierwszym?" - zapytał zdumiony.

"Tak, tato".Odpowiedziałem.

Nigdy wcześniej nie widziałem na niczyjej twarzy wyrazu takiego zachwytu i zdumienia.Wouter natychmiast odrzucił nóż i widelec, położył ręce po bokach głowy i przyglądał mi się niemal z szacunkiem.

"Jezu, to dla mnie zaszczyt" - wybełkotał, niemalże hiperwentylując.

"Chodzi o to, że jestem trochę zdenerwowany".podsumowałem.

Wouter natychmiast wstał i ruszył w moją stronę wokół stołu.Po wyciągnięciu ręki podniósł mnie z krzesła i objął.Wargi Woutera zaciekle wpijały się w moje usta, a on sam mocno trzymał mnie w ramionach.Nigdy w życiu nie byłam tak żarliwie całowana i prawie musiałam walczyć o tlen, gdy jego język zaatakował moje usta.Kiedy w końcu poluzował uścisk i nasze głowy lekko się od siebie oddaliły, pajęczyna śliny wypełniła szczelinę między naszymi wargami.Oczy Woutera były pełne pożądania.

"Skończmy tu szybko, Schatzi, i chodźmy na górę" - mruknął.

Kiedy weszliśmy do sypialni, stanął przede mną i nastąpił coś, co wyglądało na rytuał odsłonięcia.Wiem, że to zabrzmi śmiesznie, ale czułam się jak panna młoda w noc poślubną.W miarę zdejmowania każdego elementu mojego ubrania Wouter wchodził w stan transu i miałam wrażenie, że jego oczy mnie pożerają.Gdy jego wielkie łapy nieustannie pieściły moje ciało, w pomieszczeniu panowała uroczysta atmosfera.Kiedy skończył, delikatnie pocałował mnie w usta.

Następnie Wouter zaczął się rozbierać.Z każdym kolejnym ubraniem, które zdejmował, byłam coraz bardziej zdumiona jego owłosieniem.Wouter był duży, ale nie zwiotczały w żaden sposób.Jego otoczki były największe, jakie kiedykolwiek widziałem u kogokolwiek i musiały mieć co najmniej półtora centymetra średnicy.

Kiedy Wouter wreszcie się rozebrał, jego krocze wprawiło mnie w osłupienie.Po pierwsze, nigdy nie wiedziałem, że człowiek może mieć tak obfite owłosienie łonowe.Jego kutas, bynajmniej nie mały, wystawał z lasu futra jak stożek.Z grzywy futra wystawała nieobcięta główka, która była sporych rozmiarów, i która wydawała się być trzonem znacznie rozszerzającym się w kierunku podstawy.Przede wszystkim, mimo całego puchu, jego orzechowy worek był bulwiasty i zawierał dwie kulki wielkości kaczych jaj.

Nie mogąc się powstrzymać, wyciągnęłam rękę i objęłam dłonią jego fiuta z przodu.Jego kutas był jeszcze lepki od wcześniejszego wytrysku, a włosy łonowe wilgotne.W miarę jak przesuwałam dłoń w górę, byłam zdumiona, że szerokość jego kutasa wciąż się powiększa, a kiedy moje palce okrążyły podstawę jego gałki, kciuk i środkowy palec były oddalone od siebie o centymetry.

Spojrzałem w oczy Woutera i uśmiechnąłem się. "Czy mogę się przyjrzeć z bliska?".zapytałem.

Ujął moją głowę w swoje dłonie i najpierw mnie pocałował, a potem przeniósł ręce na moje ramiona i przycisnął moje ciało do ziemi.

Kiedy już uklęknąłem, obserwowałem stojący przede mną wspaniały stożek.Obejmując go dłonią, powoli wyciągnęłam jego główkę.Dojrzała esencja, która zaatakowała moje nozdrza, w połączeniu z bogatym zapachem jego spoconego i przesiąkniętego spermą krocza, sprawiła, że poczułam się, jakbym przeżywała orgazm węchowy.Byłam jeszcze bardziej zdumiona ilością precum, jaką produkował jego kutas.Przezroczysta ciecz zdawała się bąbelkować z jego szczeliny sutkowej.

"Ja, jak widzisz, mój kutas robi dużo soków" - powiedział z uśmiechem.

Nie mogąc się dłużej powstrzymywać, moje usta ruszyły do przodu, by odebrać swoją nagrodę.Gdy mój język zaczął się ślizgać po jego szczelinie sikania, stożek nadal ociekał swoim "sokiem" i wkrótce moje usta zamieniły się w śliską jaskinię.Przesuwając wargi coraz wyżej, byłam zdumiona powiększającym się obwodem i wkrótce stało się jasne, że ostatnie dwa cale są poza moimi możliwościami oralnymi.Mimo że obciąganie było ekscytujące, martwiłem się, jak później poradzi sobie mój tyłek.

Ogromne owłosione dłonie Woutera zaczęły teraz pieścić moją głowę, jakby była drogocenną kulą.Jego dłonie na mojej głowie były niesamowicie zmysłowe, gdy głaskał, zaciskał i wodził opuszkami palców po wewnętrznych konturach moich uszu.Po raz kolejny byłem zachwycony repertuarem jego wokalizacji, gdy "oohed, aahed" i nieustannie powtarzał słowo "Schatzi".

Czas jakby się rozpłynął, gdy jego kutas pozostawał zatkany w moich ustach.Kiedy w końcu zaczął chrząkać i prychać, wiedziałam, że zaraz się rozładuje.Potop, który nastąpił z jego strony, był spektakularny i musiałem przełknąć wszystko, co miałem do przełknięcia.

Kiedy w końcu podniosłem na niego wzrok, moja klatka piersiowa i dolne partie twarzy były zalane śliną i wydzieliną z gałek.

Następnie Wouter zacisnął mi głowę i energicznie wymierzył mi pięścią w krocze, jakby namaszczając całą twarz.

Po moim przebudzeniu do akcji włączyły się jego owłosione usta, które dokładnie mnie wylizały.Byłam całkowicie zdumiona zmysłowością jego oralnego "ataku".

Kiedy już oczyściłem górną część ciała i twarz, spojrzał mi w oczy i powiedział: "Teraz chcę prezent, który mi obiecałaś".

Zrozumiawszy jego znaczenie, weszłam na łóżko i położyłam się na brzuchu.Kiedy Wouter położył swoje wielkie owłosione ciało na mnie, byłam w pełni gotowa zrzec się mojej wisienki.W miarę jak jego gruby stożek zaczynał puszczać swoje "soki" wśród moich pośladków, zbliżająca się defloracja zaczęła mnie niewiarygodnie podniecać i dosłownie dyszałam z pożądania.Byłam wniebowzięta, gdy Wouter zaczął macać mój otwór włazowy.

Kiedy kutas Woutera przekroczył próg mojej niewinności, lekki dyskomfort był dla mnie zupełnie nieistotny.

"Wszystko w porządku, Schatzi?" - zapytał.

"Tak,"Odpowiedziałem.

Wywierając większy nacisk, Wouter pozwolił, aby grawitacja wzięła górę.Po kolejnych kilku coraz większych centymetrach ponownie zapytał: "Jesteś pewna, że nic ci nie jest, Schatzi?".

"Tak, po prostu wepchnij go do końca".Odważnie odpowiedziałem.

Wydałam z siebie ogromny wydech, gdy jego gruby kutas zakończył swoją podróż.Obolałość została całkowicie zniwelowana przez satysfakcję, jaką odczuwałem.

"O Jezu" - wykrzyknął - "Nikt nigdy nie dał lepszego prezentu".

Po kilku chwilach bezruchu ponownie zapytał: "Czy na pewno nic ci nie jest?".

"Tak, tato, proszę, po prostu mnie zerżnij".Błagałem.

Wouter przejechał dłońmi po moich przedramionach, a następnie zacisnął swoje palce między palcami moich dłoni.Całkowicie przyparty do muru przez niego, czułem, że ogarnia mnie zadowolenie i nie mogłem uwierzyć, jak wspaniale zapowiada się mój pierwszy dzień.Moja "umowa" z nim zakładała, że zostanę na trzy miesiące, a potem ewentualnie przeniosę się w inne miejsce.W tym momencie miałem nadzieję, że zostanę poproszony o pozostanie z nim przez cały rok.

Gdy jego duże biodra zaczęły się poruszać, zaczęły się jego zwyczajowe jęki i chrząkania.Ciężar jego owłosionego ciała, jego męska istota, jego gorączkowe usta na moich uszach i emanujące z niego pożądliwe dźwięki przeniosły mnie w przytłaczający zmysłowy wymiar, którego nie da się opisać.

Wouter stopniowo zwiększał tempo, a kiedy zaczął mnie z impetem posuwać, wyłam jak suka w rui.Na krótko przed tym, jak wystrzelił swój ładunek, moje jaja wypluły się podniecająco na jego łóżko, po czym nastąpiła kulminacja Woutera, która była spektakularnie głośna i ożywiona.

Kiedy po wszystkim leżał na mnie i dyszał, zastanawiałam się, czy to już koniec wieczoru.Z przyjemnością zasnęłabym po całym dniu pełnym wrażeń.Jednak Wouter, którego kutas wciąż we mnie tkwił, wkrótce oznajmił, że chce się jeszcze chwilę nacieszyć swoim "prezentem".

Byłam w ekstazie, gdy jego biodra ponownie zaczęły uderzać w siebie.Jego ponowna "napaść" była też znacznie bardziej długotrwała.

"Kurwa, Schatzi", znów zaczął intonować, "Twoja dupa jest tak kurewsko ciasna i ciepła. O Jezu, chcę cię pieprzyć całą noc".

Byłem już pewien, że dotarłem do nieba i z radością poddałem się przedłużającemu się uniesieniu, a mój mózg rozkoszował się myślą o czekających mnie nocach rozkoszy.

Po wieku rozkoszy Wouter ponownie wyładował się we mnie z całą energią, która stała się jego znakiem rozpoznawczym.Tej nocy, gdy zasypiałem, byłem wtulony w ramiona mojego taty, szczęśliwszy niż kiedykolwiek w życiu.

Następnego ranka wstaliśmy o czwartej trzydzieści i wkrótce byliśmy w drodze do, jak to nazwał Wouter, "Fabryki".Zakład znajdował się około dwustu metrów od jego domu i był to duży budynek, w którym dokonywano wszystkich udojów.Obok znajdował się drugi, mniejszy budynek, który służył jako magazyn i zaplecze technologiczne do testowania i rozwoju produktów z mleka, serów i innych produktów mlecznych z gospodarstwa.Jak się później dowiedziałem, to właśnie tam Helmut i Sven spędzali większość czasu.

Krótko przed piątą przyjechali Helmut i Sven.Byli sąsiadami i codziennie zamieniali się pojazdami podczas dojazdów do i z pracy.Wyglądali na bardzo miłych ludzi i po krótkim przedstawieniu się udali się do sąsiedniego obiektu.

Gdy odjeżdżali, słychać było odgłos nadjeżdżającego motocykla.Kiedy Heinrich wszedł do budynku i położył swój hełm na stole przy wejściu, kolana prawie się pode mną ugięły.Krótko mówiąc, był kurewsko wspaniały!

Heinrich był wysoki, szczupły i przystojny.Miał bardzo jasną cerę, a jego długie, zmierzwione włosy miały jasny odcień blondu.Gdy szedł w naszą stronę, obserwowałem jego bardzo duże buty, zastanawiając się, jak wyglądają jego stopy.Miał najbardziej ujmujące jasnoniebieskie oczy, co sprawiło, że przypomniało mi się zdjęcie, które niedawno widziałam, przedstawiające syberyjskiego Huskiesa.Jego brwi i rzęsy były tak jasne, że wydawały się prawie białe.

Kiedy Heinrich wyciągnął rękę, zobaczyłem jedną z największych dłoni, jakie kiedykolwiek widziałem.Mimo że miał bardzo krótko obcięte paznokcie, skórki były lekko przyciemnione, co nie było niczym dziwnym, biorąc pod uwagę fakt, że zajmował się serwisowaniem wszystkich maszyn w gospodarstwie.Skóra jego rąk była szorstka i skórzasta w dotyku, co natychmiast wywołało u mnie dreszcz podniecenia.

Kiedy nas sobie przedstawiano, zauważyłem, że Heinrich ma nietypowy sposób mówienia.Mówił z lekkim seplenieniem i, jak się później dowiedziałam, cierpiał na chorobę zwaną makroglosją, co oznaczało, że miał zbyt duży język.Nie przeszkadzało mi to, ale nadawało jego przystojnej twarzy nieco głupkowaty wyraz.Innym aspektem tego stanu było to, że stale musiał wycierać usta grzbietem dłoni, aby usunąć nadmiar wilgoci z warg.

Po przedstawieniu się Heinrich wrócił do wejścia, aby odwiesić marynarkę.Gdy to robił, Wouter rzucił mi pytające spojrzenie: "I co ty na to".Mój szeroki uśmiech i entuzjastyczne uniesienie kciuka mówiły wszystko.

Po powrocie Heinricha, on i Wouter poszli sprawdzić maszynę, którą Heinrich zajmował się poprzedniego dnia.Gdy przez chwilę patrzyłem, jak rozmawiają, Wouter zniżył głos do ledwie słyszalnego szeptu.Gdy patrzyłem, jak Heinrich słucha Woutera, Heinrich odwrócił głowę w moją stronę.Z jego oczu promieniowała całkowita radość, gdy to robił.Od razu wiedziałem, że Heinrich dostał zielone światło i zaśmiałem się wewnętrznie na myśl, że zaproponowano mi to jako dodatkową korzyść.

Nie będę was zanudzał szczegółami codziennych czynności wykonywanych w gospodarstwie, wystarczy powiedzieć, że większość dnia spędzałem w towarzystwie Heinricha, często sam.

Przez cały dzień Heinrich często przyciskał moje ciało od tyłu i ocierał się o mnie.Ten nawyk i uczucie jego ogromnych rąk, które mnie ściskały, podczas gdy jego niesamowicie mokry język lizał moje uszy na szyi, było bardzo erotyczne.To było prawie tak, jakby Heinrich systematycznie budował moje podniecenie i celowo podsycał moją żądzę do jakiegoś zaawansowanego działania, które miało nastąpić pod koniec naszego dnia pracy.

Każdego dnia przed trzecią po południu Wouter był już w swoim domu, przygotowując jedzenie na tę noc i na następny dzień.Wykorzystywał ten czas także na pracę przy komputerze, zajmując się administracją niezbędną do prowadzenia gospodarstwa.

O trzeciej po południu Helmut i Sven odjechali, a Heinrich i ja zostaliśmy wreszcie sami.Gdy stanęliśmy naprzeciwko siebie, wyjął z kieszeni puszkę i otworzył ją.Heinrich wyjął skręta i zapalił go.Po dwóch pacnięciach poczęstował mnie.Gdy odmówiłem, pociągnął jeszcze dwa razy, po czym zgasił jointa i włożył go do pojemnika.

Heinrich zbliżył się do mnie.Gdy położył ręce na moich biodrach, jego twarz powoli zbliżyła się do mojej głowy.W tym momencie Heinrich wysunął język i po raz pierwszy mogłam mu się dobrze przyjrzeć.Był on bardzo gęsty, wilgotny i jasnoróżowy.Z podekscytowaniem otworzyłem usta, aby przyjąć to, co wydawało się ósmym cudem świata.

Kiedy jego język wszedł we mnie, ogarnęło mnie najbardziej erotyczne doświadczenie oralne, jakie kiedykolwiek miałam.Wnętrze moich ust zostało całkowicie wypchane przez gigantycznego ślimaka o smaku narkotyku, który wkrótce zaczął miotać się jak wzburzony wąż.W tym momencie Heinrich położył lewą rękę na moich plecach, a prawą mocno trzymał moją głowę, ocierając się o mnie swoim kroczem.Byłam mocno zaciśnięta w najbardziej radosnym uścisku ciała w moim życiu i z chęcią spędziłabym w tej pozycji resztę dnia.

Wszystkie kategorie: Gej